WYŚCIGI

Pech Maksa Angelarda. Polak został zmieciony przez rywala na pierwszym okrążeniu

Druga runda tegorocznych zmagań Michelin Le Mans Cup we francuskim Le Castellet zakończyła się przedwcześnie dla zespołu BWT Mücke Motorsport. Maks Angelard, prowadzący prototyp LMP3 Duqueine D09, brał udział w groźnym wypadku na pierwszym okrążeniu sobotniego wyścigu. Mimo zniszczenia samochodu i dużej siły uderzenia, kierowca nie odniósł obrażeń.

Przygotowania i kwalifikacje w Le Castellet

Zespół BWT Mücke Motorsport przyjechał na tor Circuit Paul Ricard po udanej inauguracji sezonu w Barcelonie, gdzie udało się zdobyć punkty. Podczas sesji treningowych ekipa skupiła się na dopracowaniu ustawień prototypu Duqueine D09. Mattis Pluschkell i Maks Angelard pracowali nad tempem wyścigowym oraz przygotowaniem opon do sesji kwalifikacyjnej. W drugim treningu zespół zajął 13. miejsce w swojej klasie, tracąc niewiele czasu do liderów.

Zobacz też: Kimi Antonelli wygrywa w Miami po walce z duetem McLarena

Sobotnie kwalifikacje przyniosły poprawę wyników. Mattis Pluschkell po raz pierwszy w trakcie weekendu przejechał okrążenie w czasie poniżej dwóch minut. Pozwoliło to na zajęcie dziewiątego miejsca na starcie i zapewniło ruszanie do wyścigu z piątego rzędu.

Przebieg incydentu na Circuit Paul Ricard

Rywalizacja trwała zaledwie minutę. Maks Angelard, który rozpoczął wyścig za kierownicą różowego prototypu, uległ wypadkowi w szykanie przy ósmym zakręcie. Podczas próby uniknięcia kontaktu z innym zawodnikiem, auto najechało na tarkę, co wywołało uślizg tylnej osi. W następnej sekcji w bok samochodu BWT Mücke Motorsport uderzył inny rozpędzony pojazd.

Telemetria wykazała, że uderzenie nastąpiło przy prędkości 230 km/h, a przeciążenie wyniosło 28G. Prototyp został poważnie uszkodzony i nie mógł kontynuować jazdy. Angelard opuścił wrak o własnych siłach, kończąc zawody z kilkoma siniakami.

– Cóż, nie tak miał wyglądać ten weekend. Mieliśmy trudny początek, ale cierpliwie szukaliśmy ułamków sekund, by poprawić osiągi naszego samochodu. Tempo mieliśmy całkiem niezłe i byliśmy dobrze przygotowani do wyścigu. Mattis wykonał świetną robotę podczas kwalifikacji, niestety – nie miałem okazji dołożyć swojej cegiełki, by utrzymać nas w czołowej dziesiątce, przywożąc z drugiej rundy kolejne punkty. Podobnie jak rywal, który we mnie uderzył, byłem tylko pasażerem w tej całej sytuacji – leciał z taką prędkością, tnąc zakręt, że nie byłem w stanie go nawet zauważyć, bo nie spodziewałem się nikogo, przecinającego w tym miejscu szykanę. Na szczęście nic mi nie jest, ale mogło skończyć się tragicznie. Gorzej niestety z samochodem i prawdopodobnie nie nadaje się do odbudowy – powiedział Maks Angelard.

Plany przed Road to Le Mans

Dla debiutującego w tym cyklu zespołu BWT Mücke Motorsport incydent oznacza konieczność weryfikacji planów sprzętowych. Samochód po tak silnym zderzeniu może wymagać całkowitej wymiany podwozia. Kolejny start zaplanowano na termin 10-12 czerwca 2026 roku. Będzie to wyścig Road to Le Mans, który odbywa się bezpośrednio przed legendarnym dobowym klasykiem. Zawodnicy zmierzą się tam na trzygodzinnym dystansie.