Debiutujący w serii FIA F3 Maciej Gładysz wywalczył punkty w sobotnim sprincie. Był to jego pierwszy wyścig na ulicznym torze w Monako. Niedzielne zmagania jedynego Polaka w stawce nie potoczyły się jednak pomyślnie.
Udana sobota i awans w klasyfikacji generalnej
Zawodnik zespołów ART Grand Prix oraz ORLEN Teamu zakwalifikował się do rywalizacji na trójkilometrowej trasie na trzynastej pozycji. W sobotę przesunął się na ósme miejsce po pełnym zwrotów akcji sprincie. Wynik ten pozwolił mu awansować na piątą lokatę w klasyfikacji generalnej sezonu.
Zobacz też: Krzysztof Hołowczyc o rajdowej tożsamości Mikołajek. „To jest miejsce kultowe”
Pechowa niedziela poza pierwszą dziesiątką
W niedzielę osiemnastolatek ponownie rywalizował o pozycję w czołowej dziesiątce. Po zderzeniu z innym autem zjechał do alei serwisowej w celu wymiany przedniego skrzydła. Po raz pierwszy w tym roku ukończył wyścig poza czołówką, mijając linię mety na dwudziestej czwartej pozycji.

Kolejna runda zaplanowana jest w Barcelonie. Wyścigi odbędą się w sobotę o godzinie 10:05 oraz w niedzielę o 8:40.
– Mój pierwszy weekend wyścigowy w Monako zapamiętam na długo, bo ściganie się tutaj to ogromne przeżycie dla każdego kierowcy – powiedział Maciej Gładysz. – Podobnie jak w Australii, także i tym razie mieliśmy tempo, aby walczyć w czołówce i to dla mnie bardzo budujące. Niestety, mały błąd podczas zaledwie 16-minutowej czasówki oznaczał start spoza pierwszej dziesiątki, ale w sobotę i tak byłem w stanie wywalczyć kolejne punkty, co bardzo mnie cieszy. Niedziela nie poszła niestety zgodnie z planem. Po kontakcie z rywalem i uszkodzeniu skrzydła nie miałem już szans na dobry wynik, ale wróciłem na tor i nie zamierzałem się poddawać. Chciałem zebrać jak najwięcej doświadczenia i dojechać do mety z dobrym tempem, choć musiałem walczyć z uszkodzonym zawieszeniem i mocno wygiętą kierownicą. Bardzo wiele się w ten weekend nauczyłem i wykorzystam to podczas kolejnych wyścigów. Dziękuję mojemu zespołowi, ART Grand Prix, za przygotowanie świetnego bolidu, a także wszystkim kibicom, którzy wspierają mnie niezależnie od wyniku. Barcelona to tor, na którym wiele razy stawałem w ostatnich latach na podium, dlatego nie mogę doczekać się najbliższego weekendu.






