F1GP Wielkiej BrytaniiGP Wielkiej Brytanii 2021

Hamilton wygrywa przed swoimi kibicami, potężny wypadek Verstappena – Wyścig o GP Wielkiej Brytanii 2021

Hamilton wygrywa przed swoimi kibicami, potężny wypadek Verstappena – Wyścig o GP Wielkiej Brytanii 2021

Po kwalifikacjach i sprincie kwalifikacyjnym przyszedł czas na tradycyjny wyścig. W przepiękne niedzielne popołudnie kierowcy ustawili się na starcie do GP Wielkiej Brytanii zgodnie z kolejnością ustaloną podczas stukilometrowego mini-wyścigu. W pierwszym rzędzie stanęli liderzy klasyfikacji generalnej – Max Verstappen i Lewis Hamilton, którzy mieli dostarczyć kibicom wielu emocji. Niektórzy mogli nawet powiedzieć, że zbyt wielu.

Red Bull Media House

Szalony początek i czerwona flaga

Już od pierwszych metrów trwała zacięta walka o prowadzenie pomiędzy Hamiltonem i Verstappenem. W pierwszym zakręcie wydawało się nawet, że to Brytyjczyk będzie górą. Holender nie dawał jednak za wygraną i zaciekle bronił swojej pozycji. Niestety wszystko skończyło się nieprzyjemnie dla lidera klasyfikacji generalnej. Mercedes Hamiltona podczas próby wyprzedzania zawadził o tylne koło Red Bulla, posyłając go prosto w bariery z ogromną siłą (aż 51G!). Kierowca został natychmiast zabrany do centrum medycznego, a następnie do szpitala, gdzie wykonano bardziej specjalistyczne badania. Na tor wyjechał natomiast najpierw samochód bezpieczeństwa, a potem wywieszono czerwoną flagę.

Porządkowi zajęli się sprzątaniem, kierowcy zatrzymali się w pit lane, a sędziowie zaczęli przyglądać się incydentowi. Niepostrzeżenie, po dobrym starcie, na czele zameldował się tymczasem… Charles Leclerc! Za jego plecami znalazł się Hamilton, następnie Bottas.

Czerwona flaga trwała około pół godziny, ponieważ porządkowi musieli także naprawić barierę, w którą wbił się samochód Verstappena. Samochody jednak wreszcie wyjechały z pit lane i ustawiły się ponownie na starcie. Lepszym startem popisał się Leclerc, który szybko zdołał uciec Hamiltonowi. Kolejny kiepski start zaliczył natomiast Bottas, który spadł za Lando Norrisa.

Pecha miał Sebastian Vettel, który w ferworze walki o pozycję obrócił się i znalazł poza torem, spadając na ostatnią pozycję. Do przodu przebijał się Carlos Sainz, który już dzień wcześniej zaliczył piękną przeprawę z samego końca stawki. Dobrze radził sobie na starcie także Fernando Alonso, jednak jego Alpine nie było później w stanie obronić się przed Ferrari z numerem 55.

Hamilton uznany winnym

Na torze walka o pozycje trwała w najlepsze, a sędziowie uznali, że winnym kolizji z samego początku rywalizacji jest Hamilton. Ukarano go karą 10 sekund, co nie wydawało się zbyt dotkliwą karą, biorąc pod uwagę, że jego najbliższy rywal o mistrzostwo świata został wyeliminowany z wyścigu.

Sergio Perez, który testowania nowego formatu nie zaliczy do udanych, zaczął przebijać się w górę stawki, sukcesywnie wyprzedzając kolejnych rywali. Na ósmym okrążeniu był już na trzynastej pozycji, a startował przecież z alei serwisowej. Sporo zyskał także Lance Stroll, który po kiepskich kwalifikacjach i sprincie, na jedenastym okrążeniu znalazł się na ósmej pozycji, tracąc coraz mniej do Alonso.

Mogłoby się zdawać, że w zaistniałej sytuacji Mercedes będzie brylował na brytyjskim torze, jednak oba bolidy nie były w stanie zbliżyć się do swoich rywali. Leclerc pewnie prowadził w wyścigu, a Norris nie miał zamiaru oddawać najniższego stopnia podium Bottasowi.

Official Twitter @AstonMartinF1

Dramat lidera i pierwsze zjazdy

Serca fanów Scuderii przez chwilę z pewnością zamarły, kiedy Monakijczyk poinformował swojego inżyniera o tym, że jego silnik zaczął przerywać. Został jednak uspokojony i poinstruowany, jak sobie z tym poradzić. Dystans pomiędzy kierowcami zmalał, a po chwili znowu dowiedzieliśmy się o tym, że powróciły problemy z jednostką napędową. Tymczasem Mercedes w jego lusterkach zaczął się niebezpiecznie przybliżać.

Na dziewiętnastym okrążeniu rozpoczęły się zjazdy do alei serwisowej. U mechaników zameldowali się między innymi Perez czy Vettel. Niedługo potem w boksach meldowali się kolejni kierowcy środka stawki. Na liderów musieliśmy jednak jeszcze trochę poczekać.

Dopiero na 22. okrążeniu zjawił się tam Norris, który miał ogromnego pecha. Prawy tył sprawił jego mechanikom sporo problemów, a zmiana trwała sześć sekund. Była to oczywiście dobra wiadomość dla Bottasa, który tempem na torze nie był w stanie wyprzedzić Brytyjczyka. Tym bardziej, że pit stop Mercedesa trwał o cztery sekundy krócej. Fin wyjechał jednak dość pechowo za Alonso, który nieco go przyblokował. Hiszpana udało się szybko wyprzedzić, jednak także Norris sprawnie uporał się ze starszym kolegą i ruszył za reprezentantem Mercedesa.

Liderzy zjeżdżają, pech Sainza

Dopiero kilka okrążeń później z toru zjechał Hamilton, który musiał odstać jeszcze dziesięć sekund, zanim jego mechanicy mogli dotknąć samochodu. Łącznie, poza czasem przejazdu przez aleję, stracił ponad czternaście sekund i wyjechał cztery sekundy za Norrisem. Leclerc pozostał na torze, meldując, że nie widzi problemu w dalszej jeździe dobrym tempem.

Tymczasem Carlos Sainz był kolejnym kierowcą, który został pokrzywdzony w trakcie swojej wymiany opon. Lewa przednia opona sprawiała wiele problemów i sporo czasu upłynęło, zanim można było wypuścić Hiszpana z powrotem na tor. Bez niespodzianek przebiegł natomiast pit stop Leclerka, który bez problemu wyjechał na pierwszej pozycji. Za nim znalazł się Bottas, później Norris i dopiero za jego plecami jechał Hamilton.

Kierowca Mercedesa nie znajdował się jednak długo na tej pozycji, ponieważ po kilku okrążeniach od zjazdu udało mu się wyprzedzić swojego młodszego kolegę. Dalej toczyła się natomiast walka Sainza z Ricciardo o pozycję numer pięć. Kierowca Ferrari szybko zbliżył się do rywala, ale wyprzedzenie Australijczyka nie okazało się takim łatwym manewrem.

W górę piął się także po cichu Perez, który był już jedyną szansą Red Bulla na wywiezienie punktów z Silverstone.

Official Twitter @ScuderiaFerrari

Przedwczesny koniec wyścigu dla Vettela

Perez zjechał ponownie do alei serwisowej, by wymienić swoje pośrednie opony i wyjechał za plecami Vettela. Szybko jednak poradził sobie z Niemcem i ruszył w pogoń za chociażby jednym punktem. Dalszy wyścig kierowcy Astona Martina nie trwał jednak długo. Na dziesięć okrążeń przed końcem został przywołany do boksów, gdzie zakończył niedzielną rywalizację.

Walka Ricciardo z Sainzem trwała w najlepsze, a z przodu Hamilton próbował nadrobić dystans do lidera wyścigu. Oba samochody Ferrari czekała więc emocjonująca końcówka GP Wielkiej Brytanii. Emocji dostarczała także ponowna walka Pereza z Kimim Raikkonenem, który pokazywał piękną szkołę w obronie przed znacznie lepszym samochodem.

Walka do ostatnich metrów

Hamilton wyciskał ze swojego Mercedesa ile tylko mógł, jednak Leclerc nie miał zamiaru oddać swojej pozycji. Monakijczyk podkręcił tempo, ku zdziwieniu Brytyjczyka. Obaj dojeżdżali do dublowanych kierowców, którzy postanowili narobić nieco zamieszania na torze. Raikkonen wypadł z toru podczas walki z Perezem, zaś Gasly wylądował u swoich mechaników z przebitą oponą.

Na dwa okrążenia przed końcem Brytyjczyk znalazł się w strefie DRS. Chwilę później postanowił zaatakować Ferrari w tym samym miejscu, w którym atakował Verstappena. Choć tym razem obyło się bez kontaktu, to Monakijczyka wywiozło poza tor, co jednocześnie oznaczało koniec walki o zwycięstwo w wyścigu. Hamilton wygrał tym samym swój dziewięćdziesiąty dziewiąty wyścig.

Na pochwałę zasługują także oba bolidy Ferrari oraz McLarena, które okazały się niezwykle konkurencyjne i dostarczyły kibicom wielu emocji.

Wyniki


Oficjalna strona Formuły 1

Więcej o GP Wielkiej Brytanii na RallyPL

Julia Wieczyńska

Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. W redakcji od 2019 roku. Formułą 1 zafascynowana od dziecka, ale moja motorsportowa pasja rozszerza się z wiekiem także na inne serie.

Wybrane dla Ciebie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *