Rajdowe mistrzostwa świata chcą wykorzystać rozwiązanie znane już z Formuły 1. Podczas finałowej rundy WRC na Sardynii zostanie przeprowadzony test kamery zamontowanej w kasku kierowcy. Według informacji DirtFish.com urządzenie ma trafić do kasku Jona Armstronga, kierowcy M-Sport.
Kamera w kasku pojawi się podczas rajdu
Kamera zamontowana w kasku była już wykorzystywana przez kilku kierowców podczas testów przed rajdami, ale do tej pory nie używano jej podczas zawodów WRC. Teraz technologia ma zostać sprawdzona w warunkach rywalizacji.
Zobacz też: Miał 37 lat, gdy wygrał ten rajd. Teraz Sobiesław Zasada wrócił tam w wieku 96 lat
Éric Boullier, dyrektor generalny WRC Promoter, potwierdził, że podczas rundy na Sardynii kamera zostanie zamontowana w jednym z samochodów M-Sport. Według informacji DirtFish chodzi o Jona Armstronga.
– Już podczas najbliższego rajdu na Sardynii przetestujemy tę kamerę na kasku – powiedział Éric Boullier.
Technologia ma być najpierw sprawdzana podczas czwartkowych i piątkowych przejazdów. Jeśli test zakończy się powodzeniem, obraz z kamery może zostać wykorzystany także w transmisji na żywo.
Rozwiązanie znane z Formuły 1
Kamera w kasku jest rozwiązaniem stosowanym już w Formule 1. Podczas wybranych sesji kibice mogą oglądać ujęcia z perspektywy kierowcy, co pozwala pokazać przejazd z punktu widzenia zawodnika.

WRC chce wykorzystać podobną technologię. Boullier poinformował, że rozwiązanie zostało zatwierdzone przez FIA i wcześniej było testowane w Formule 1.
– Chcemy najpierw przetestować ją w czwartek i piątek. Jeśli zadziała, być może zobaczymy ją w transmisji na żywo – powiedział Boullier.
W przypadku WRC problemem pozostaje przesyłanie dużej ilości danych z samochodu. WRC Promoter pracuje nad rozwojem technologii, która ma umożliwić wykorzystanie większej liczby kamer oraz przesyłanie dodatkowych danych z rajdówki.
WRC chce pokazywać więcej materiałów z rajdów
Plan zmian dotyczy nie tylko obrazu z kasku. WRC Promoter chce zwiększyć liczbę materiałów publikowanych w mediach cyfrowych i społecznościowych. Chodzi między innymi o pokazanie większej liczby ujęć z parku serwisowego, strefy serwisowej oraz codziennego życia podczas rajdu.
– Chcemy pokazać trochę więcej emocji, więcej życia z Areny WRC, z parku serwisowego, ale także wypromować nowych kierowców i nowe osobowości na naszych platformach. Chcemy dzielić się większą ilością treści – powiedział Boullier.
Nowe rozwiązania mają też pomóc w prezentowaniu niedzielnego etapu rywalizacji. Ze względu na liczbę odcinków specjalnych oraz logistykę trudno pokazać w telewizji cały rajd w równym stopniu.
Boullier zapowiedział więc większe wykorzystanie materiałów cyfrowych w trakcie całego weekendu oraz szczególne skupienie transmisji telewizyjnej na niedzielnym Power Stage.
– Wiem, że wygląda to na szczegóły, ale dla mnie ważniejsze jest zachowanie DNA rajdów, o którym mówiłem, przy jednoczesnym dostosowaniu niedzielnego etapu, aby łatwiej go transmitować, szczególnie Power Stage – powiedział Boullier.
Jeśli test Jona Armstronga zakończy się powodzeniem, rozwiązanie może w przyszłości pojawić się w kolejnych transmisjach mistrzostw świata.
Źródło: dirtfish.com





