Rajd SafariRAJDYWRC

Kankkunen wzruszony po zwycięstwie Toyoty

Rajd Safari w Kenii to jedno z najbardziej wymagających i legendarnych wydarzeń w kalendarzu WRC. W 2025 roku historia zatoczyła koło – Juha Kankkunen, czterokrotny mistrz świata, ponownie stanął na podium, ale tym razem nie jako kierowca, lecz jako szef zespołu Toyoty.

Treść pod reklamą

To właśnie 40 lat po swoim pierwszym zwycięstwie w Afryce, Fin przeżył kolejne wzruszające chwile. „Jestem bardzo szczęśliwy. To był setny rajd w historii Toyoty Yaris i wygraliśmy. Wygraliśmy również i ja wygrałem ten rajd 40 lat temu. Tak więc łzy napływają mi do oczu, gdy wspominam tamte czasy” – mówił Kankkunen, wyraźnie wzruszony.

Zobacz też: Kajetanowicz: Nie ma łatwych Rajdów Safari

Tegoroczna edycja Rajdu Safari była wyjątkowo trudna. Ulewne deszcze przemieniły wiele odcinków specjalnych w błotniste pułapki, sprawiając, że każdy przejazd był jak walka o przetrwanie. W takich warunkach nawet najlepsi kierowcy mieli problemy – niemal każdy zawodnik klasy Rally1 borykał się z usterkami czy błędami. Mimo trudności, Elfyn Evans z Walii dowiózł Toyocie piąte z rzędu zwycięstwo w Kenii, jadąc niezwykle rozważnie i unikając poważnych problemów technicznych.

2025 FIA World Rally Championship / Round 03 / Safari Rally Kenya 2025 / 19-23 March 2025 / // Worldwide Copyright:
TGR WRT / McKlein

„To było absolutnie najtrudniejsze z nowych Safari, jakich nigdy nie widziałem. To znaczy, o dziwo, nic poważnego nie stało się Elfynowi, nawet jeśli wiele rzeczy działo się przez cały czas. Muszę więc powiedzieć, że byłem o wiele bardziej zdenerwowany, gdy ja śledziłem, niż gdy sam prowadziłem”. – podsumował Kankkunen.

Mieszane nastroje w zespole Toyoty

Mimo końcowego triumfu, zespół Toyoty nie mógł cieszyć się w pełni. Kalle Rovanperä, aktualny mistrz świata, musiał wycofać się z rywalizacji w niedzielny poranek z powodu awarii alternatora. Z kolei Takamoto Katsuta dachował podczas Power Stage, przez co również nie ukończył rajdu, mimo że był na dobrej drodze do solidnego wyniku. W całym tym zamieszaniu skorzystał młody Sami Pajari, który ukończył rywalizację na znakomitym czwartym miejscu, wyrównując swój najlepszy rezultat w karierze. To jasny sygnał, że nowe pokolenie fińskich kierowców ma potencjał, by iść śladami takich legend jak Kankkunen.


Źródło: Rallyjournal.com