GTWYŚCIGI

Karol Basz i Marcin Jedliński tuż za podium na Spa

Druga runda International GT Open na belgijskim torze Spa-Francorchamps przyniosła duże emocje. Karol Basz i Marcin Jedliński, reprezentujący Olimp Racing, ukończyli rywalizację na dystansie 500 kilometrów na czwartej pozycji w klasie PROAM. Wynik ten osiągnęli po awansie o dziewięć miejsc w stosunku do pozycji startowej.

Trudne kwalifikacje i usterka Ferrari 296 GT3 EVO

Zespół od początku weekendu wyścigowego pracował nad konfiguracją nowego Ferrari 296 GT3 EVO, wykorzystując dane z kwietniowej inauguracji sezonu. Sesje treningowe przebiegały pomyślnie, jednak w trakcie sesji kwalifikacyjnej w samochodzie doszło do usterki koła. W efekcie polski duety musiał ruszać do wyścigu z 17. pola startowego.

Zobacz też: Kompletna dominacja! Karol Krupa wygrywa 23. Wyścig Górski Prządki

Przed startem niedzielnej rywalizacji nad kompleksem Spa-Francorchamps przeszły silne opady deszczu. Marcin Jedliński rozpoczął jazdę na oponach przeznaczonych na mokrą nawierzchnię. Początek rywalizacji uległ neutralizacji, a stawka przez niemal 15 minut jechała za samochodem bezpieczeństwa.

Kolizja na torze i pogoń Karola Basza

Po pierwszej procedurze pit stopu Karol Basz przejął kierownicę i wyjechał na tor na gładkich oponach typu slick, plasując się na 24. lokacie. Polak odrobił kilkanaście pozycji, awansując na 8. miejsce w klasyfikacji generalnej. Na koniec swojej części wyścigu został uderzony przez zawodnika Yifei Ye. Rywal próbował manewru po zewnętrznej części przedostatniego zakrętu, po czym zjechał w stronę alei serwisowej, uszkadzając auto z numerem 777. Sędziowie nałożyli później karę na sprawcę kolizji, a Ferrari Olimp Racing zdołało kontynuować jazdę bez poważnych uszkodzeń.

Marcin Jedliński po kolejnej zmianie utrzymał się w pierwszej dziesiątce i oddał samochód na ostatnie 50 minut wyścigu. Karol Basz powrócił do walki, ostatecznie mijając linię mety na 8. miejscu w klasyfikacji generalnej oraz na 4. pozycji w klasie PROAM. Strata do drugiego stopnia podium wyniosła niecałe cztery sekundy.

Kończymy weekend w dobrych nastrojach, możemy być zadowoleni z wykonanej pracy. Nie spisaliśmy wyścigu na straty po problemach w kwalifikacjach i mimo trudnych warunków zyskaliśmy dziewięć pozycji. Choć pojechaliśmy praktycznie bezbłędnie, niestety zostałem uderzony pod koniec pierwszego mojego stint-u, ale są to rzeczy, na które nie mamy czasem wpływu. Nasze tempo pozwala optymistycznie patrzeć w przyszłość. Wykonaliśmy ogromny krok naprzód i dużo lepiej rozumiemy samochód. Za dwa tygodnie udajemy się na Misano, nowy tor w kalendarzu, który dobrze znam ze startów w innych seriach. Trzymajcie kciuki i do zobaczenia. – powiedział Karol Basz.

Kolejna runda cyklu zostanie rozegrana na włoskim torze Misano.


 



Wybrane dla Ciebie