F1GP BrazyliiGP Brazylii 2019

Zwycięstwo Verstappena w cieniu ogromnego zamieszania – Wyścig o GP Brazylii

Zwycięstwo Verstappena w cieniu ogromnego zamieszania – Wyścig o GP Brazylii

Za nami przedostatni wyścig sezonu 2019. Kierowcy w słoneczne popołudnie ścigali się na historycznym torze Interlagos. Po deszczowym piątku i zaledwie jednym treningu na przygotowanie się do ścigania, zespoły prezentowały ciekawe strategie, w których dodatkowo zamieszały neutralizacje. Z końca stawki przebijał się Carlos Sainz, zaś ze środka Charles Leclerc. W pierwszym rzędzie stanęli Max Verstappen i Sebastian Vettel. Przypomnijmy, że dla Niemca był to setny występ w barwach Ferrari.

Alfa Romeo

Fenomenalny start Verstappena

Świetnie wystartował Max Verstappen, nie dając wyprzedzić się żadnemu z rywali i szybko odjeżdżając stawce. Sebastian Vettel stracił zaś pozycję na rzecz Hamiltona, który bardzo odważnie nie odpuścił w pierwszym zakręcie. Leclerc zaczął natychmiast odrabiać straty, wyprzedzając kolejnych zawodników. Choć na torze było tłoczno, to moc Ferrari dawała mu dużą przewagę nad samochodami ze środka stawki i pozwoliło wejść do pierwszej dziesiątki. Również Carlos Sainz zaczął przebijać się z końca i po czterech okrążeniach był już piętnasty.

Ricciardo wypycha Magnussena z toru

Na 8. okrążeniu Daniel Ricciardo zaatakował Kevina Magnussena i skończyło się to na kontakcie, w efekcie którego samochód Haasa wypadł na pobocze. W bolidzie uszkodzone zostało przednie skrzydło. Natychmiast po tym wydarzeniu kierowca Renault zjechał do boksów, by wymienić opony na nowy miękki zestaw i wymienić także uszkodzone skrzydło. Sędziowie zdecydowali, że winnym tego zdarzenia był właśnie Australijczyk, który uderzył w Magnussena, pomimo tego, że ten pozostawił mu wystarczająco dużo miejsca. Nałożona kara wynosiła pięć dodatkowych sekund przed wykonaniem kolejnego pit stopu. W tym czasie Leclerc nie zwalniał i znalazł się już na szóstym miejscu. Oznaczało to, że przed sobą ma już tylko zawodników trzech czołowych teamów.

Walka o prowadzenie i kara dla zamieszanego w nią Kubicy

Robert Kubica po dwudziestu okrążeniach znajdował się przed swoim zespołowym partnerem, tracąc ponad sześć sekund do poprzedzającego go Ricciardo. Już na następnym „kółku” jako pierwszy z czołówki do boksów zjechał Hamilton. Była to prawdopodobnie próba podcięcia strategii Red Bulla. Prowadzący w wyścigu Holender pojawił się u swoich mechaników okrążenie później. Wyjeżdżając trafił na Kubicę, który nie odpuścił mu miejsca w pit lane i delikatnie przyblokował, sprawiając, że ostatecznie wyjechali oni za zawodnikiem Mercedesa. Polak otrzymał później karę doliczenia pięciu sekund, za niebezpieczne wypuszczenie ze stanowiska serwisowego. Pomogło również fenomenalne tempo, jakie zaprezentował Hamilton. Trwało to jednak tylko chwilę, ponieważ tuż za prostą startową reprezentant Red Bulla odzyskał swoją pozycję. Przez dwa okrążenia mogliśmy oglądać zaciętą walkę pomiędzy kierowcami. Górą wyszedł z niej ostatecznie Verstappen, a Brytyjczyk zaczął coraz częściej informować swoich inżynierów o problemach z uzyskaniem odpowiedniego tempa.

Zawiłe strategie

Kiedy sytuacja się uspokoiła do boksów zjechał Vettel, któremu założono komplet pośredniej mieszanki. Reakcją Valteriego Bottasa na ten zabieg była natomiast zmiana opon na twardy zestaw. Sugerowało to więc, że Fin będzie chciał pojechać na nich do mety. Jeśli chodzi o jego zespołowego partnera i kierowcę Red Bulla, to będą oni musieli prawdopodobnie ponownie pojawić się w swoich garażach. Bardzo dobrze radzili sobie po raz kolejny kierowcy McLarena, którzy utrzymywali się na pozycjach 7 i 6. Za nim znajdowali się Pierre Gasly i Lance Stroll, a więc kierowcy zespołów walczących o piąte miejsce w klasyfikacji generalnej. Pędzący nadal na tych samych miękkich oponach Leclerc tuż przed zjazdem przepuścił Vettela, by nie przeszkadzać mu w jego wyścigu. „Plan C” w Ferrari oznaczał, że Monakijczyk otrzyma twardy komplet, pomijając w swojej strategii najszybszą mieszankę. Jego partner z ekipy otrzymał zaś tajemnicze polecenie przejścia na „Plan B”, w związku z problemami Hamiltona. Na 35. okrążeniu Niemiec tracił do niego niespełna 10 sekund.

Scuderia Ferrari

Dalej już bez fajerwerków

W połowie dystansu czołówka była już dość mocno rozciągnięta. Hamilton tracił do Verstappena ponad 3s., Vettel do Brytyjczyka nadal prawie dziesięć. Z drugiej strony miał taką samą przewagę nad Bottasem, który podobnie jak jego zespołowy partner, zaczął narzekać na podmuchy wiatru. Mniejsze straty mogliśmy oglądać w środku stawki, jednak i tam nie zapowiadała się żadna zacięta walka o pozycje. Jedynym kierowcą, który dwukrotnie zjechał do alei serwisowej był Kubica, który przy okazji odstał swoją pięciosekundową karę. Do zawodników narzekających na wiatr dołączył lider wyścigu, wyglądało więc na to, że faktycznie podmuchy stawały się coraz silniejsze. Mercedes zaskoczył ponownym ściągnięciem do siebie Bottasa, któremu zmieniono opony na pośrednią mieszankę. Prawdopodobnie twardy zestaw wcale nie sprawdzał się tak dobrze, jak początkowo zakładali. Również Hamilton stawił się po nowy pośredni komplet. Red Bull nie miał więc innego wyjścia, jak ściągnąć swojego Holenderskiego kierowcę. Fantastyczny czas pit stopu (1.9s) pomógł w wyjeździe przed Brytyjczykiem. Warto zaznaczyć, że cały czas bardzo dobrze na Interlagos radził sobie Kimi Raikkonen, który mieścił się w punktach.

Red Bull Media House

Bottas wypada z wyścigu

Po chwili spokoju Bottas wraz z Leclerkiem postanowili rozbudzić kibiców. Przez kilka okrążeń oglądaliśmy zaciekłe ataki Fina i popis obrony w wykonaniu kierowcy Ferrari. Jego nowy silnik nie dawał szans Mercedesowi na prostych, a w zakrętach zawodnik Scuderii przytomnie pilnował swojej pozycji. Utrzymując się na czwartym miejscu pomagał Vettelowi, który zjechał po komplet miękkich opon i znajdował się dziesięć sekund przed tym walczącym duetem. Na 52. okrążeniu z samochodu z numerem 77 zaczął wydobywać się dym, sugerujący pewne problemy z jednostką napędową i niedługo potem Bottas musiał zakończyć wyścig. Na torze pojawiły się żółte flagi, jednak sędziowie zadecydowali o wyjeździe samochodu bezpieczeństwa. Oznaczało to oczywiście, że ekipy musiały natychmiast podjąć decyzję o dalszej strategii. Hamilton otrzymał polecenie wykonania manewru odwrotnego do Verstappena. Kiedy więc Holender zjechał po najszybszą mieszankę, Brytyjczyk pozostał na torze. Natomiast Ferrari postanowiło ściągnąć do siebie Leclerca, by również założyć mu miękkie opony. Na neutralizacji skorzystał z pewnością Vettel, który nagle znalazł się za pierwszą dwójką z nadal świeżą mieszanką. Do boksów zjechali także Hulkenberg, Norris, Stroll i Magnussen.

Red Bulle rozgrywają restart na swoją korzyść

Samochód bezpieczeństwa zjechał na 59. okrążeniu i pozwolił kierowcom na ściganie. W czołówce fantastycznie wypadły Red Bulle. Verstappen natychmiast znalazł się na czele stawki, a Albon wyprzedził Vettela, który choć próbował się odgryźć, to musiał pogodzić się z utratą pozycji. Na dziesięć okrążeń przed końcem z punktów wypadł Grosjean, a na dziesiątą lokatę wspiął się Ricciardo. Gasly utrzymał swoje szóste miejsce przed Sainzem, a tuż za nimi znajdowała się para Alfy Romeo, czyli Antonio Giovinazz i Kimi Raikkonen.

Ferrari ma duży problem

Duet Ferrari postanowił sam rozstrzygnąć decyzję o tym, który z nich jako pierwszy przejedzie linię mety. W efekcie kompletnie niepotrzebnej i nierozsądnej walki kierowcy zderzyli się przy próbie wyprzedzenia podjętej przez Vettela. Oboje zakończyli udział w wyścigu na 68. okrążeniu. W bolidzie Leclerc’a zostało uszkodzone przednie zawieszenie, zaś u Niemca pojawił się problem z przebitą tylną oponą. W tym samym czasie, po cichu, swój występ zakończył także Stroll, którego przednie zawieszenie uległo uszkodzeniu na wysokich krawężnikach. Na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Porządkowi oprócz uprzątnięcia samochodów, musieli uporać się także z odłamkami bolidów na linii jazdy. Do końca rywalizacji pozostało niewiele czasu i zjazd Hamiltona do boksu okazał się złą decyzją. Na podium w tamtym momencie znajdowali się jedynie kierowcy spod znaku Czerwonego Byka i Brytyjczykowi pozostały jedynie dwa okrążenia na zmianę tego układu.

Zaskakujące podium

Hamilton szybko poradził sobie z Gasly’m i ruszył w pogoń za Albonem. Skończyło się to niestety tym, że po kontakcie Taj wypadł z toru i znalazł się na samym końcu stawki. Ewidentna wina Hamiltona oznaczała, że po nałożeniu kary straci on podium. Wyścig wygrał w fantastycznym stylu Verstappen, pochwalić należy również Gasly’ego, który nie poddał się presji Hamiltona. Dla Toro Rosso jest to już drugie podium w tym roku i trzecie w historii zespołu. Już po zakończeniu rywalizacji podano, że kierowca Mercedesa otrzymuje 5 sekund kary, za spowodowanie kolizji z Albonem. Oznaczało to, że pierwsze podium w swojej karierze zanotował Sainz. W panującym chaosie należy zwrócić również uwagę na to, Russell znalazł się na 12. pozycji.

Wyniki

Ostatnia runda sezonu rozegrana zostanie w Abu Dhabi (29.11-01.12).

 

Tagi

Podobne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Close
Close