F1GP TurcjiGP Turcji 2020

Mistrz wyłoniony w szalonym wyścigu – Podsumowanie wyścigu o GP Turcji 2020

Mistrz wyłoniony w szalonym wyścigu – Podsumowanie wyścigu o GP Turcji 2020

Za nami czternaste Grand Prix w tym sezonie. Tym razem padło na Turcję, która jeszcze przed niedzielną rywalizacją dała nam sporo emocji. Ich prowodyrem podczas mokrych kwalifikacji był zespół Racing Point. Pole position w sobotniej czasówce zajął Lance Stroll, a trzeci był Segio Perez. Podczas wyścigu również miały być niesprzyjające, co dawało nadzieje na ekscytujący wyścig. Jak było w rzeczywistości? Zapraszamy na podsumowanie Grand Prix Turcji.

Start wyścigu

Zgodnie z przewidywaniami start był wyjątkowo emocjonujący. Po zgaszeniu czerwonych świateł tragicznie wystartował Max Verstappen, który spadł na czwartą pozycję. Już po pierwszym zakręcie, na 17 i 20 pozycje spadli kolejno Bottas i Ocon. O ile obrót Fina był wyłącznie jego winą, w Francuza wjechał jego partner zespołowy, który musiał uniknąć kontaktu z jadącym po wewnętrznej Hamiltonem. Pomimo dobrego początku 6-krotnego mistrza świata, który wskoczył z szóstej na trzecią pozycję, Brytyjczyk w trzecim sektorze popełnił błąd i dał się zepchnąć na szóstą lokatę. Tymczasem z jedenastej pozycji startowej na trzecią zdołał awansować Sebastian Vettel. Po dwóch okrążeniach, na ogonie Niemca jechał już Verstappen czyhający na błąd 4 – krotnego mistrza świata. Po 4 kółkach, wyraźnie poirytowany Holender zwracał uwagę, że nie może wyprzedzić kierowcy Ferrari. 

Patronite

Rozwój wydarzeń na torze

Na szóstym okrążeniu Carlos Sainz zdołał wskoczyć na ósmą pozycję kosztem Raikkonena, który popełnił błąd wyjeżdżając za szeroko w zakręcie numer 9. W tym momencie zaczęły pojawiać się pierwsze problemy kierowców. Lewis Hamilton narzekał na działanie hamulców w jego bolidzie, a opony Lance’a Strolla grzały się zbyt mocno. Na siódmym okrążeniu ekipa Ferrari podjęła decyzję o założeniu Charlesowi Leclercowi opon pośrednich, co było nie lada ryzykiem zważywszy na warunki panujące na torze, które tylko nieznacznie się poprawiały. Okazało się, że był to właściwy wybór. Leclerc wykręcał nowe rekordy wyścigu już na pierwszym okrążeniu po zjeździe do boksu. W ślady Monakijczyka poszła duża część stawki, włącznie z trzecim Vettelem, który spadł na siódme miejsce. Na ten moment trzecią pozycję zajmował Verstappen, który na oponach deszczowych zdołał wykręcić rekord okrążenia. Na pitstop na dziesiątym kółku zjechał również Stroll, który spadł przez to na czwartą pozycję. Liderem został Perez przed Verstappenem i Albonem. Jak się okazało później, Meksykanin również zjechał do boksów. Checo spadł za partnera zespołowego. Verstappen złożył wizytę mechanikom na 12 kółku, dzięki czemu zdołał zyskać pozycję względem Vettela. Gdyby nie przedłużony pitstop, Holender mógłby awansować nawet przed Pereza. 

Pierwsza ofiara

Na 13 okrążeniu w drugim sektorze usterki w swoim bolidzie doznał Antonio Giovinazzi. Włoch na szczęście zdołał zjechać w bezpieczne miejsce, dzięki czemu porządkowi mogli szybko odstawić samochód. Ogłoszony został wirtualny samochód bezpieczeństwa. Rywalizacja została zrestartowana na 15 kółku, po czym byliśmy świadkami rywalizacji o czwartą pozycję pomiędzy broniącym się Vettelem i jadącym na ogonie Niemca Hamiltonem. Atak nastąpił w zakręcie nr 11, jednak Brytyjczyk popełnił błąd, wyjeżdżając zbyt szeroko poza tor. Beneficjentem sytuacji był Albon, który najpierw awansował na miejsce Hamiltona, a później rozprawił się z Vettelem. Na tamten moment, czwarty Taj był najszybszym kierowcą na torze. W międzyczasie wokół własnej osi obrócił się po raz kolejny Valtteri Bottas. Osiemnaste okrążenie rywalizacji stało pod znakiem walki o drugą pozycję pomiędzy Perezem, a Verstappenem. W trzecim sektorze doszło do momentu przełomowego. W zakręcie numer 11, w ferworze rywalizacji Verstappen zjechał nieco na zewnętrzną część toru, która był zalana deszczem. Holender stracił panowanie nad bolidem, obrócił się kilka razy wokół własnej osi, a na domiar złego jedna z opon była przebita, przez co zmuszony był zjechać do boksów, co ostatecznie zepchnęło go na ósmą lokatę. Najszybsze okrążenia wyścigu konsekwentnie wykręcał trzeci Alex Albon, który tracił do Pereza około trzy sekundy, zyskując na jednym okrążeniu ponad sekundę. 

Czołówka coraz bliżej siebie

Różnica pomiędzy pierwszym Strollem, a trzecim Albonem, na 22 kółku wynosiła około 6 sekund. Najpierw Taj musiał jednak rozprawić się z Perezem, który zaciekle bronił swojej pozycji. Po raz trzeci w tym wyścigu, w pierwszym sektorze „spina” zaliczył Valtteri Bottas. Zdecydowanie dla kierowcy Mercedesa jest to weekend do zapomnienia. Wracając do rywalizacji Racing Point z Red Bullem warto wspomnieć o różnicy maksymalnej prędkości w zakręcie numer 8 pomiędzy obydwoma bolidami. Albon w tym miejscu osiągnął 259 km/h, a Perez zaledwie 243. Do niedawna wyrównana rywalizacja między Hamiltonem, a Vettelem na 25 okrążeniu straciła nieco na emocjach, gdy kierowca Ferrari zwiększył różnicę pomiędzy nim, a Mercedesem do 4 sekund. Tymczasem Alex Albon zniwelował stratę do Pereza do poziomu jednej sekundy. Na każdym kółku Red Bull jechał szybciej. Pozostawało jedynie pytanie kiedy Taj dorwie kierowcę Racing Point. Na 27 i 28 okrążeniu Lando Norris zdołał awansować na 10 pozycję. W przeciągu dwóch kółek wyprzedził kolejno Russella i Magnussena w trzecim sektorze. Druga połowa wyścigu zapowiadała się niezwykle ekscytująco, biorąc pod uwagę fakt, iż nawet piąty Hamilton tracił do lidera mniej niż 10 sekund.

Ciasno, coraz ciaśniej

Na trzydziestym okrążeniu sędziwie zadecydowali o aktywowaniu systemu DRS. W trakcie posuchy jeśli chodzi o rywalizację o czołowe pozycje, w drugiej połowie pierwszej dziesiątki doszło do emocjonującej rywalizacji o szóstą pozycję pomiędzy Ricciardo, Sainzem i Verstappenem. W szykanie przed prostą startową błąd popełnił Ricciardo, co sprawiło że kierowcy McLarena i Red Bulla awansowali na kolejno szóstą i siódmą pozycję. Na okrążeniu numer 34 w czwartym zakręcie błąd popełnił Alex Albon obracając się wokół własnej osi. Pozwoliło to awansować Hamiltonowi na trzecią pozycję, gdyż tuż przed błędem Albona, do pit stopu zjechał Vettel, którego mechanicy nie wykonali swojej pracy perfekcyjnie, przedłużając pobyt w boksach do 4 sekund. Na 35 okrążeniu Lance’a Strolla i Sergio Pereza dzieliło mniej niż jedna sekunda. Było to nie lada zmartwieniem dla zespołu Racing Point, który zadecydował o założeniu nowych opon pośrednich dla liderującego Kanadyjczyka. Na domiar złego do różowych bolidów zbliżał się Hamilton. Tymczasem wyglądało na to, że mechanikom zespołu Haas przypomniały się wydarzenia z Australii 2019. Podczas pobytu w boksie Magnussena, nie dokręcili oni tylnego koła, przez co Duńczyk musiał cofnąć się kilka metrów do boksów. Na 38 okrążeniu nowym liderem został Lewis Hamilton, który zdołał uporać się z Perezem przy użyciu systemu DRS. Na następnym kółku Hamilton osiągnął przewagę 5 sekund. Na domiar złego, Lance Stroll narzekał na graining opon, czego efektem była utrata dwóch pozycji w zakręcie numer 4 na korzyść obu samochodów Ferrari. Chwilę później Leclerc zdołał wyprzedzić Vettela przy użyciu DRSu. Komicznie zaczynała wyglądać jazda Valtteriego Bottasa, który po raz czwarty obrócił się w zakręcie numer 1. W międzyczasie doszło do kolizji Grosjeana i Latifiego, którzy zmuszeni byli wycofać się z rywalizacji.

Dramat Strolla

Od momentu drugiego pit stopu, miejsca konsekwentnie tracił Lance Stroll. Kanadyjczyk spadł już na ósmą pozycję, najpierw przegrywając z Albonem, później z Sainzem. Na 44 okrążeniu na trzecią pozycję awansował Leclerc, wyprzedzając Verstappena tuż przed ostatnią szykaną. Tuż po tym wydarzeniu Holender zdecydował się na zmianę opon. Na 10 okrążeń przed końcem sesji, Lewis Hamilton osiągnął przewagę ponad 18 sekund nad drugim Sergio Perezem. Brakowało dwóch sekund, a Brytyjczyk miałby darmowy pitstop. W zakręcie numer 12, podczas rywalizacji o 9 miejsce między Ricciardo, a Norrisem, kierowca Renault zblokował koła, co kosztowało go utratę miejsca i spadek na ostatnią punktowaną lokatę. Na 58 kółku niemal synchronicznie obrócili się Verstappen z Raikkonenem w zakręcie numer 8. Nie spowodowało to jednak znacznych różnic w kolejności stawki. Błąd Holendra spowodował jedynie, że spadł on za kolegę zespołowego na siódme miejsce, lecz zdołał je odzyskać już na następnym kółku. Po zmianie opon, Stroll był cieniem samego siebie z pierwszego stintu. Tym razem Kanadyjczyk popełnił błąd w zakręcie numer 7 co skrzętnie wykorzystał Norris, awansując na ósmą pozycję. W ostatnim zakręcie wyścigu próbę wyprzedzenia Pereza podjął Leclerc, jednak zblokował on koła wyjeżdżając poza tor, czego beneficjentem był Vettel, który wskoczył na trzecią pozycję. Wyścig wygrał Hamilton, a z racji faktu, iż jego partner zespołowy – Valtteri Bottas zajął 14 pozycję, Brytyjczyk po raz siódmy został mistrzem świata. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wybrane dla Ciebie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *