WECWYŚCIGI

Kłopoty zespołu Roberta Kubicy w Le Mans. Ferrari w bandzie

Amerykański prototyp ekipy Hertz Team Jota okazał się najszybszy podczas pierwszej sesji treningowej otwierającej 94. edycję 24h Le Mans. Za kierownicą maszyny z numerem 38 Earl Bamber uzyskał najlepszy rezultat zmagań, wyprzedzając załogę Cadillac WTR oraz Alpine.

Cieniem na wynikach położyły się jednak problemy techniczne triumfatorów z 2025 roku pod koniec jazd. Mniej szczęścia miał Robert Kubica, na którego nałożono karę za notoryczne wyjeżdżanie poza limity toru Circuit de la Sarthe. Prawdziwy dramat przeżył z kolei jego zespołowy partner, Yifei Ye, rozbijając żółte Ferrari.

Opóźniony start i pierwsze minuty na Circuit de la Sarthe

Oficjalny trening przed trzecią rundą FIA World Endurance Championship rozpoczął się z dziesięciominutowym opóźnieniem. Służby porządkowe musiały usunąć żwir, który na nitkę toru nanieśli kierowcy serii towarzyszącej Ferrari Challenge. Gdy nad legendarnym obiektem w zachodniej Francji rozbłysło zielone światło, cała stawka licząca 62 zgłoszenia i 186 zawodników ruszyła do pracy. Celem było budowanie optymalnych ustawień zarówno pod kątem wieczornych kwalifikacji, jak i długiego dystansu.

WEC/DPPI

Jako pierwszy konkurencyjny czas odniesienia w klasie Hypercar ustanowił Kamui Kobayashi za sterami Toyoty, osiągając wynik 3:26.748. Chwilę później błąd popełnił Antonio Fuoco w fabrycznym Ferrari. Włoch zablokował przednie opony przed szykaną Dunlopa i ratował się ucieczką na pobocze, unikając uszkodzeń.

Zobacz też: Leszek Kuzaj nie wystartuje w Polskim Rajdzie Legend? „Chcę, ale nie wiem”

W najniższej kategorii LMGT3 początkowo przewodził Daniel Serra w Ferrari, notując 3:57.027. Sytuacja zmieniała się dynamicznie – najpierw na czoło wysunęła się Corvette z Charliem Eastwoodem, by ostatecznie oddać prowadzenie Lexusowi zespołu Akkodis ASP.

Rotacja w czołówce i wysokie tempo Inter Europol Competition

W najwyższej klasie walka o pozycję lidera nabierała tempa. Prowadzenie przejął Alex Riberas w Aston Martinie, ale jego czas momentalnie poprawił Fuoco. Prawdziwe uderzenie nadeszło ze strony Jordana Taylora z Cadillaca WTR, który urwał z dotychczasowego najlepszego czasu ponad sekundę.

Świetną dyspozycję w kategorii LMP2 potwierdzał polski zespół Inter Europol Competition. Załoga z numerem 43 długo utrzymywała się na trzecim miejscu za konstrukcją AO by TF. W tej klasie ostatecznie sensację sprawiła Doriane Pin, która pod koniec sesji wbiła genialny czas 3:35.248 na pokładzie maszyny Duqueine Oreca-Gibson.

Wszyscy kierowcy zgodnie narzekali na niską przyczepność nawierzchni. Mimo słonecznej aury, asfalt de la Sarthe pozostawał zdradliwy po porannych jazdach innych serii.

Kara dla Roberta Kubicy i rozbite Ferrari ekipy AF Corse

Godzinę przed końcem trzygodzinnych przygotowań sędziowie podjęli bezkompromisową decyzję wobec Roberta Kubicy. Polak reprezentujący prywatną załogę AF Corse otrzymał pięciominutową karę stop-and-go za permanentne łamanie limitów toru. Żółte Ferrari z numerem 83 musiało odstać wyznaczony czas w alei serwisowej, co mocno zaburzyło harmonogram testowy teamu. Było to jedyne tak surowe napomnienie podczas tego treningu.

Prawdziwy wstrząs dla zespołu nastąpił jednak piętnaście minut przed końcem jazd. Yifei Ye stracił panowanie nad tym samym pojazdem w rejonie zakrętu Arnage. Chińczyk wypadł na pobocze i uderzył w bariery z opon. Choć zdołał o własnych siłach zjechać do alei serwisowej, uszkodzenia przodu wykluczyły auto z dalszych przygotowań.

Amerykański finisz i awaria lidera w końcówce sesji

Końcówka należała do Earla Bambera. Nowozelandczyk, mający na koncie triumfy w tym maratonie, złożył perfekcyjne okrążenie na poziomie 3:23.786. Dało to Jocie bezpieczną przewagę nad Cadillakiem WTR. Radość Amerykanów zmąciły jednak kłopoty techniczne – tuż przed flagą w szachownicę Jack Aitken musiał drastycznie zwolnić i toczył się do boksu w ślimaczym tempie.

Idealny układ amerykańskich maszyn w czołowej trójce rozbił w ostatnich minutach Rene Rast z ekipy BMW, wskakując na trzecią lokatę. Tuż przed końcem sesji potężną kraksę zaliczył jeszcze Frederic Makowiecki w Alpine, niszcząc lewą stronę auta po wyjeździe na trawę w sekcji Esses de la Foret.


Źródło: swiatwyscigow.pl oraz wec.com



Wybrane dla Ciebie