Red Bull Drift Masters Grand Finale 2026 odbędzie się 11 i 12 września na PGE Narodowym w Warszawie. Finał sezonu driftingowego zostanie wzbogacony o pokaz bolidów Red Bull Racing RB7 oraz pojedynek z Mad Mike’iem. Organizatorzy poinformowali, że sprzedano już ponad 90 procent biletów.
Płyta PGE Narodowego po raz pierwszy zostanie wykorzystana jako miejsce pokazu bolidów Formuły 1. Na specjalnie przygotowanej nawierzchni pojawią się dwa egzemplarze Red Bull Racing RB7. Samochody F1 wezmą udział w pokazowym wyścigu na dochodzenie oraz w rywalizacji z autem driftingowym prowadzonym przez Mike’a Whiddetta, znanego jako Mad Mike.
Red Bull Racing RB7 na PGE Narodowym
RB7 to konstrukcja Red Bull Racing przygotowana na sezon Formuły 1 w 2011 roku. Sebastian Vettel i Mark Webber odnieśli za jej kierownicą łącznie 12 zwycięstw w 19 wyścigach Grand Prix. Vettel zdobył mistrzostwo świata kierowców, a Red Bull Racing sięgnął po tytuł wśród konstruktorów. Samochody RB7 wywalczyły również 18 pole position.
Zobacz też: Najważniejszy weekend w karierze Tymka Kucharczyka. Polak powalczy o mistrzostwo w USA
Bolid waży około 740 kilogramów i korzysta z wolnossącego silnika V8 o pojemności 2,4 litra. Jednostka rozwija około 750 KM i osiąga bardzo wysokie obroty. Na zamkniętym stadionie dźwięk silników będzie jednym z elementów pokazu przygotowanego na finał Drift Masters.

– Wprowadzenie na płytę PGE Narodowego dwóch bolidów F1 Red Bull’a przenosi to wydarzenie na zupełnie nowy poziom. Chcemy zaoferować publiczności widowisko, które łączy sportową dramaturgię i walkę o mistrzowski tytuł z bezprecedensowym show technologicznym bolidów Formuły 1 – mówi Arkadiusz Dudko, Wiceprezes Zarządu Drift Masters Grand Prix, organizatora serii Drift Masters
– Kibice fantastycznie zareagowali na nasze propozycje – sprzedaliśmy już ponad 90 procent biletów i zostały naprawdę ostatnie miejsca. Wszystko wskazuje na to, że PGE Narodowy wypełni się do ostatniego rzędu, tworząc wyjątkową oprawę dla jednego z najbardziej emocjonujących finałów w historii Drift Masters.
Christian Klien i Patrick Friesacher za kierownicą
Jednym z punktów programu będzie pokazowy wyścig równoległy na dochodzenie. Dwa bolidy RB7 rozpoczną przejazd z przeciwległych sektorów przygotowanej pętli, a ich zadaniem będzie zmniejszenie dystansu do rywala. Za kierownicami samochodów zasiądą byli kierowcy Formuły 1: Christian Klien oraz Patrick Friesacher.

Bolidy zostaną również wykorzystane podczas Donut Show. W tej konkurencji samochód Formuły 1 zmierzy się z autem driftingowym w próbie wykonania jak największej liczby obrotów wokół własnej osi w ciągu 15 sekund. Po stronie Drift Masters wystąpi Mike Whiddett.
Mad Mike i 1400 KM z czterech rotorów
Nowozelandczyk przywiezie do Warszawy swój projekt nazwany Bullet. Pod tą nazwą kryje się gruntownie zmodyfikowana Mazda 3 wyposażona w czterowirnikowy silnik Wankla z rozbudowanym układem doładowania. Moc samochodu wynosi około 1400 KM.
Bullet ustanowił rekord wyścigu górskiego Pikes Peak w kategorii samochodów napędzanych silnikiem z tłokiem obrotowym. Podczas Red Bull Drift Masters Grand Finale auto Mad Mike’a zostanie wykorzystane w pokazie zestawiającym charakterystykę czterowirnikowego silnika Wankla z wolnossącym V8 zastosowanym w RB7.
Paddock, sim-racing i Pit-Stop Challenge
Program finału nie ograniczy się do rywalizacji na płycie stadionu. Na promenadzie i w wyznaczonych częściach PGE Narodowego powstanie otwarty paddock. Kibice będą mogli zobaczyć z bliska bolidy Red Bull Racing oraz samochody wykorzystywane przez zawodników Drift Masters.
W strefie aktywności znajdą się także symulatory sim-racingowe. Organizatorzy przygotowali również Pit-Stop Challenge, w którym uczestnicy sprawdzą czas potrzebny na wymianę kół w profesjonalnym bolidzie.
Piotr Więcek i Paweł Korpuliński walczą o mistrzostwo
Najważniejszym elementem weekendu pozostaje walka o tytuł mistrza Drift Masters 2026. Po sześciu rundach prowadzi Piotr Więcek, który zgromadził 436 punktów. Drugie miejsce zajmuje Paweł Korpuliński z dorobkiem 414 punktów. Różnica między Polakami wynosi 22 punkty.
Szanse na mistrzostwo zachowują także Conor Shanahan i James Deane. Irlandczycy mają odpowiednio 370 i 337 punktów. W Warszawie do zdobycia będzie maksymalnie 108 punktów: 100 za zwycięstwo w tandemach oraz 8 za triumf w kwalifikacjach.





