Piąta runda Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski przyniosła kibicom i zawodnikom ogromne emocje. Trzynasty Wyścig Górski Magura Małastowska od samego początku stawiał przed kierowcami wysokie wymagania, a kapryśna aura sprawiła, że sytuacja na trasie zmieniała się z minuty na minutę.
Deszczowy początek i pech liderów
Sobotnia część zawodów rozpoczęła się przy opadach deszczu, co natychmiast przełożyło się na problemy kilku kierowców. Już podczas pierwszego podjazdu treningowego Mateusz Adamski, jadący Oplem Astra, uderzył w barierę ochronną i został zmuszony do wycofania się z dalszych zmagań. Podobny los spotkał Piotra Kuriatę w Hondzie CRX. W tych trudnych warunkach najlepiej poradził sobie Maciej Kornaś w Toyocie GR Yaris, który uzyskał czas 01:56,676.
Problemów nie uniknął również Sebastian Stec. Lider klasyfikacji generalnej, startujący Fordem Fiesta, rozbił samochód na barierze tuż przed linią mety pierwszego treningu. Od tego momentu w parku serwisowym rozpoczęła się walka z czasem, aby doprowadzić auto do stanu używalności przed podjazdami wyścigowymi.
Słońce zmienia układ sił
Podczas drugiego podjazdu treningowego aura uległa poprawie. Zza chmur wyszło słońce, a asfalt zaczął wysychać. Zmiana warunków wymusiła na kierowcach korektę toru jazdy. Przesychająca nawierzchnia w odsłoniętych miejscach i wciąż wilgotne fragmenty w lesie były przyczyną błędu Krystiana Kubatego, który uszkodził swoje Renault Clio CT na barierze. Na suchej linii najszybszy okazał się Roman Baran w Mitsubishi Lancerze.
Z powodu wcześniejszych zdarzeń i usuwania skutków awarii, pierwszy podjazd wyścigowy ruszył z opóźnieniem. Przebiegł on jednak sprawnie. Na wyróżnienie zasłużyli mechanicy Sebastiana Steca, którzy zdołali odbudować Forda Fiestę po porannym wypadku. Kierowca podziękował im w najlepszy możliwy sposób, wygrywając tę część rywalizacji.
Ulewa w finale i końcowe wyniki
Drugi podjazd wyścigowy stał się ponownym sprawdzianem oponiarskich decyzji. Nad trasą przeszła kolejna ulewa. Gwałtowny deszcz drastycznie zmniejszył przyczepność. Jan Kościuszko, jadący klasycznym BMW 2002, mimo uderzenia w barierę zanotował bardzo dobry rezultat. Trudności z utrzymaniem linii jazdy mieli także Andrzej Kaczmarczyk w Hondzie Civic V oraz Aleksandra Gorczyca w Alfie Romeo MiTo QV, jednak oboje osiągnęli linię mety bez poważniejszych uszkodzeń.
Ostatecznie zwycięzcą 5. rundy GSMP został Sebastian Stec w Fordzie Fiesta, uzyskując łączny czas 3:39,035. Na drugim stopniu podium stanął Jakub Kozioł w Lamborghini Huracán ST Evo 2, tracąc do zwycięzcy niespełna cztery sekundy. Trzecią lokatę wywalczył Maciej Kornaś w Toyocie GR Yaris. Czwarte miejsce zajął Roman Baran w Mitsubishi Lancerze, a czołową piątkę zamknął Bartłomiej Madziara w drugim Lamborghini Huracán ST Evo 2.
W niedzielę kierowcy powrócą na trasę, aby powalczyć o punkty w 6. rundzie mistrzostw kraju.
Źródło: gsmp.pzm.pl





