Rywalizacja w rejonie koła podbiegunowego przy temperaturach spadających do -30°C to specyfika Arctic Lapland Rally. W tegorocznej edycji tego wydarzenia wystartował 19-letni Adrian Rzeźnik, któremu na prawym fotelu Skody Fabii RS Rally2 towarzyszył Kamil Kozdroń. Polska załoga ukończyła zmagania na 10. miejscu w kategorii SM1, przeznaczonej dla samochodów Rally2.
Warunki na trasach w Rovaniemi
Fińskie odcinki specjalne pokryte lodem i śniegiem wymagają stosowania opon Pirelli z długimi kolcami. Dla Adriana Rzeźnika był to pierwszy start w tak wymagających warunkach za kierownicą samochodu najwyższej klasy krajowej. Polska załoga skupiła się na zbieraniu doświadczenia w środowisku, w którym dominują lokalni specjaliści od nawierzchni luźnych.
Zobacz też: Solberg rzucił wyzwanie w Monte Carlo. Adrien Fourmaux zapowiada odwet w Szwecji

Adriana Rzeźnika po zakończeniu rajdu mówił o skali wyzwania:
Rajd Arktyczny był dla nas wyśmienity – mimo wielu emocji i nowości, w tym nowego samochodu Rally2 na oponach Pirelli z kolcami. Jesteśmy zadowoleni z występu w Finlandii – naprawdę nie było to proste zadanie. Myślę, że wykonaliśmy je na 100%, zebraliśmy dużo doświadczenia i będziemy z niego korzystać. Wielkie podziękowania dla mojego taty i całej rodziny, dla Kamila za wsparcie na prawym fotelu oraz dla sponsorów, dzięki którym mogę spełniać swoje marzenia – także o starcie autem Rally2 – świetnie przygotowanym przez zespół Keane Motorsport.
Rywalizacja z juniorami Toyoty
Trasa rajdu liczyła ponad 220 kilometrów odcinków specjalnych. Rzeźnik i Kozdroń przez cały dystans toczyli bezpośredni pojedynek z dwiema juniorskimi załogami fabrycznego zespołu Toyoty. Ostatecznie Polacy zamknęli pierwszą dziesiątkę w klasie SM1. W klasyfikacji generalnej, w której zwyciężyli Elfyn Evans i Scott Martin startujący w samochodzie kategorii Rally1, polski duet zajął 11. lokatę.
Kamil Kozdroń tak podsumował start na fińskich trasach:
Jesteśmy po Rajdzie Arktycznym, który był wielką przygodą w „piekielnie” zimnym klimacie. Temperatury spadające aż do -29°C dawały w kość, ale frajda z jazdy bokami na kolcu w pełni to wynagrodziła. Ogromny szacunek dla kibiców – także z Polski! – oraz osób funkcyjnych, którzy spędzili cały rajd na siarczystym mrozie. My przejechaliśmy go bez przygód, ciągle rosnącym tempem. Nie licząc „KJS Barbórka”, to był przecież debiut Adriana w prawdziwym rajdzie w aucie kategorii Rally2 – spisał się wyśmienicie i dowiózł nas cało do mety. Mam nadzieję, że wrócimy tu za rok!




