RAJDYWRC

To wciąż początek walki o tytuł. Lider WRC nie panikuje po Rajdzie Akropolu

Treść pod reklamą

Elfyn Evans utrzymał prowadzenie w klasyfikacji sezonu WRC 2026, choć Rajd Akropolu nie przyniósł mu oczekiwanej zdobyczy punktowej. Kierowca Toyota Gazoo Racing przyznał, że grecka runda była dla niego nieudana, ale nie zamierza wyciągać daleko idących wniosków. Przed kolejnym startem w Estonii podkreśla, że walka o mistrzostwo świata dopiero się rozpędza.

Przebite opony odebrały szansę na lepszy wynik

Przed startem w Grecji Evans miał 20 punktów przewagi nad zespołowym kolegą Takamoto Katsutą. Już wcześniej wskazywał jednak, że kamieniste trasy Rajdu Akropolu będą jednymi z najtrudniejszych w sezonie dla kierowcy otwierającego drogę.

Zobacz też: Niezwykły zwrot akcji na Silverstone! Polak wygrywa w Formule 3 po lawinie kar dla rywali

W piątek Walijczyk poradził sobie z tym zadaniem lepiej, niż wielu się spodziewało. Do sobotniego popołudnia awansował z siódmego na piąte miejsce, lecz przebicie opony na 13. odcinku specjalnym przekreśliło szanse na utrzymanie tej pozycji. Kolejny problem z oponą w niedzielę kosztował go następne cenne sekundy.

Po zakończeniu rajdu Evans został jednak sklasyfikowany na piątym miejscu. Stało się tak po doliczeniu minutowych kar dla Adriena Fourmaux i Josha McErleana. Dzięki temu zyskał cztery dodatkowe punkty, a jego przewaga nad Takamoto Katsutą wzrosła do 11 punktów.

Elfyn Evans (GBR) and Scott Martin (GBR) of team TOYOTA GAZOO RACING WRT seen during Stop 8 of the FIA World Rally Championship 2026 in Lutraki, Greece on June 25, 2026. //
Jaanus Ree / Red Bull Content Pool

Evans: To był słaby weekend pod względem punktów

Lider klasyfikacji generalnej nie ukrywał rozczarowania rezultatem, ale jednocześnie zachował spokój.

– To, że prowadzę w mistrzostwach, teraz niewiele znaczy. Oczywiście był to słaby weekend pod względem punktów, ale sezon jest jeszcze na wczesnym etapie. Na razie nie ma to większego znaczenia. Musimy pojechać do Estonii i zrobić tam wszystko, co się da. – powiedział Evans.

– Nie miałem wielkich oczekiwań przed tym rajdem. Było trochę frustracji, bo w sobotę po południu sytuacja zaczynała wyglądać całkiem dobrze. Przebicie opony mocno wpłynęło jednak na końcowy wynik. W niedzielę sam popełniłem błąd, uderzyłem w skarpę i zrzuciłem oponę z felgi. Taki był ten weekend.

Sébastien Ogier coraz bliżej

Choć Evans zachował pozycję lidera, presja rośnie. Sébastien Ogier zdobył w Grecji komplet 35 punktów i zmniejszył stratę do 37 punktów. Francuz, który walczy o dziesiąty tytuł mistrza świata, wrócił do gry po perfekcyjnym występie na greckich trasach.

Dodatkowe cztery punkty wywalczone przez Evansa mogą okazać się cenne. W poprzednim sezonie właśnie o tyle punktów przegrał walkę o mistrzostwo świata.

Otwieranie trasy nadal pozostaje wyzwaniem

Evans przyznał, że trudno ocenić, czy zrobił postęp w jeździe jako pierwszy samochód na trasie.

– Po Rajdzie Portugalii było dość wyraźnie widać, że radziłem sobie lepiej niż rok wcześniej. W Grecji warunki w piątek były jednak tak ekstremalne, że trudno było to ocenić.

– Na części odcinków zrobiliśmy wszystko, co było możliwe, ale były też takie, na których mogliśmy pojechać lepiej. Gdy otwierasz trasę, praktycznie musisz przejechać perfekcyjny rajd, jeśli chcesz walczyć o czołowe lokaty. Wystarczy niewielka utrata rytmu przy tak dużym czyszczeniu drogi i wszystko przepada.

Czas na szybkie szutry w Estonii

Kolejną rundą sezonu będzie Rajd Estonii, zaplanowany w dniach 17-19 lipca. Charakter tras będzie zupełnie inny niż w Grecji.

– Do Estonii pojedziemy z całkowicie innym nastawieniem. Tam również może być trudno, zwłaszcza jeśli będzie bardzo sucho. Wiele będzie zależało od odcinków wybranych na pierwszy dzień. Jeszcze ich nie analizowałem. Musimy dobrze przygotować się do bardzo szybkiego rajdu, bo to zawsze ma duże znaczenie. – zakończył Evans.


Źródło: wrc.com



Wybrane dla Ciebie