Treść pod reklamą
Rajdowe mistrzostwa świata WRC od kilku lat zmagają się z pewnym zastojem. Obecnie w najwyższej klasie rywalizują jedynie trzy marki: Toyota, Hyundai oraz Ford, który jest reprezentowany przez stajnię M-Sport.
Aby przełamać tę sytuację i przyciągnąć nowych producentów, promotorzy oraz FIA planują wprowadzenie nowych przepisów, które mają wejść w życie od sezonu 2027. Głównym założeniem jest redukcja kosztów budowy i eksploatacji samochodów, co niestety wiąże się z ograniczeniem ich osiągów.
Opinie kierowców o nowych regulacjach technicznych
Planowane zmiany budzą spore emocje wśród zawodników, którzy na co dzień zasiadają za kierownicami najszybszych maszyn w historii tego sportu. Dla wielu z nich spadek mocy i prędkości jest trudny do zaakceptowania, mimo że rozumieją ekonomiczne przesłanki takich decyzji.
Zobacz też: Młody talent zadebiutuje w RSMP w Rally2? „Pracujemy jeszcze nad tym”
Jeśli uda nam się przyciągnąć więcej producentów, wtedy będziemy mogli powiedzieć, że dyscyplina zmierza w dobrym kierunku. Ten parametr jest teraz ważniejszy niż osiągi samochodów. Priorytetem jest posiadanie większej liczby uczestników w najwyższej kategorii mistrzostw. Z jednej strony rozumiem chęć jazdy nieco wolniej samochodami, które kosztują mniej. Ale z drugiej strony jest pragnienie kierowców, by prowadzić coraz szybsze auta. Spektakularne auta to także pasja tego sportu, to przyciąga widzów. Samochody będą mniej wydajne w przyszłym roku, ale mam nadzieję, że to może ewoluować w przyszłości – powiedział Takamoto Katsuta dla RTBF.
Przyszłość wielkich mistrzów w obliczu zmian
Nowe przepisy mogą wpłynąć na decyzje kadrowe i odejścia najbardziej utytułowanych zawodników. Sébastien Ogier, ośmiokrotny mistrz świata, otwarcie przyznaje, że wizja wolniejszych samochodów nie jest dla niego zachęcająca.
Na papierze nie wygląda to super ekscytująco. Samochody robią krok w tył. Najważniejsze jest posiadanie pełnej stawki i zaciętych bitew z jak największą liczbą kierowców na starcie w najwyższej kategorii. Technicznie samochody są mniej inspirujące w porównaniu z obecnymi modelami.. Mało który kierowca powie o nich coś dobrego. Toyota ma Rally1 na przyszły rok, ale jeszcze nie testowałem tego samochodu. Na razie nie ma planów. Zbliżam się do końca. Nie mogę powiedzieć, czy będę startował w 2027 roku. Nie potrafię powiedzieć, czy będę na starcie w 2027 roku. Chęć wciąż tu jest, ale w życiu są inne rzeczy do zrobienia. Jestem tu dłużej, niż myślałem. Daję sobie jeszcze kilka miesięcy na decyzję. Dobrze jest, gdy pokolenia się krzyżują i wciąż trwają między nami piękne walki. Prędzej czy później to pokolenie się zatrzyma – powiedział Sébastien Ogier.

Z kolei Elfyn Evans zwraca uwagę na to, że obniżanie osiągów niekoniecznie musi być jedynym sposobem na oszczędności.
WRC potrzebowało zmian. Nie wiem, czy idziemy w dobrym kierunku. Widzę pozytywne punkty, ale trochę boję się, że samochody będą zbyt wolne. Ten aspekt wydaje mi się bardzo niefortunny. Dzielę ogólną opinię, że samochód kosztuje zbyt drogo. Z drugiej strony nie sądzę, by ograniczenie wydajności do tego stopnia było rozwiązaniem. Nie mogę jeszcze powiedzieć, czy testowałem Toyotę na 2027 rok, czy nie – powiedział Elfyn Evans.
Młode pokolenie i poszukiwanie dynamiki
Młodsi kierowcy, tacy jak Sami Pajari, podchodzą do zmian z większą ciekawością, upatrując w nich szansy na rozwój nowych konstrukcji i wyrównanie szans.
Zmiana przepisów jest zawsze interesująca. Właśnie zrobiliśmy to z Formułą 1. Ekscytujące jest śledzenie tego. To zmusza wszystkich do dawania z siebie wszystkiego, do naciskania bardzo mocno, by być na szczycie lub się tam utrzymać. Rzeczywiście od wielu tygodni krąży wiele plotek dotyczących producentów, którzy chcą dołączyć do dyscypliny. Czytamy trochę prasę, zobaczymy, co się wydarzy. Jako kierowca, będzie to ekscytujące, jeśli będziemy mogli uczestniczyć w rozwoju samochodu. Mam nadzieję, że przepisy będą zapewniały emocje… i prędkośc. Na tym etapie nie mamy jeszcze wszystkich informacji”. – powiedział Sami Pajari.
Oliver Solberg pozostaje jednak sceptyczny wobec niejasności dotyczących różnic między klasami Rally 1 i Rally 2.
Na razie nie jestem przekonany. Szczerze mówiąc, nie poświęciłem wiele uwagi przyszłemu sezonowi. Wygląda on zupełnie inaczej niż to, co wiemy teraz. Tak naprawdę nie wiemy, kto będzie szybszy: Rally 1 czy Rally 2? Trudno powiedzieć – powiedział Oliver Solberg.

Wizja Thierry’ego Neuville’a i stabilność zespołów
Thierry Neuville, jeden z filarów zespołu Hyundai, podkreśla potrzebę odświeżenia formatu rajdów i dotarcia do nowej publiczności. Jednocześnie zauważa, że producenci mają coraz mniejsze środki na sport.
„Przeprowadziliśmy testy w Chorwacji z Rally2, ale nie był to pierwszy raz w tym roku. Robiliśmy to już przed Rajdem Monte Carlo, głównie po to, by wypróbować różne opony. Dzięki temu tracimy mniej czasu podczas dnia przygotowawczego z Rally1, kiedy to możemy skupić się na ustawieniach samochodu. Czy to sposób na przygotowanie się do sezonu 2027? Jak dotąd nie. To wyłącznie testy opon. Szczerze mówiąc, mam bardzo mało informacji na temat przyszłego roku. Wszyscy z niecierpliwością czekamy na ogłoszenie nowego promotora. Nadal nie wiemy, czy coś zostało podpisane, mamy nadzieję, że pojawią się dobre wiadomości. Kiedy jest się kierowcą, zawsze chce się więcej. Chcemy samochodów, które budzą marzenia kierowców i fanów. W tej kwestii nie jestem przekonany, czy przyszłe przepisy techniczne będą przekonujące. Trzeba iść z duchem czasu, wiemy, że czasy są ciężkie. Konstruktorzy mają coraz mniej środków, więc redukcja kosztów jest ważna. Nie sądzę, żeby pojawili się nowi konstruktorzy, może kilka prywatnych zespołów, które przyjadą z samochodem opracowanym samodzielnie w swoim garażu. Czy to przyszłość WRC? Nie jestem pewien. Jest jeszcze za wcześnie na wyciąganie wniosków, bo mamy bardzo mało informacji.
Moja przyszłość? Na razie nie mam pojęcia! Skupiamy się na bieżącym sezonie i staramy się włożyć w to całą naszą energię. Więcej informacji pojawi się w trakcie sezonu, co pozwoli nam lepiej spojrzeć w przyszłość tej dyscypliny, a także moją. Chęć jest nadal obecna, ale muszą to być odpowiednie warunki: z prawdziwymi ambicjami i chęcią wygrywania. Jasne, że mam świetny kontakt z Hyundaiem, to stała się moją rodzina. Najlepszym scenariuszem dla mnie byłoby, gdyby marka kontynuowała starty w WRC z odpowiednimi środkami i ambicjami, a także z kilkoma zmianami, żeby znów stać się konkurencyjną, tak jak kiedyś. Nawet jeśli marka zdecyduje się odejść pod koniec roku, to i tak będą chcieli zakończyć z przytupem. Moje idealne WRC? Trzeba przywrócić prawdziwą dynamikę w tym sporcie. Trzeba nadal zwracać się do innej publiczności, nie bać się zmieniać formatów. Regularnie przedstawiałem swoją wizję brakujących elementów. Nie wiem, czy kiedykolwiek nam się to uda. Dobrą wiadomością jest to, że jest kilku zainteresowanych kandydatów do przejęcia mistrzostw. To dowodzi, że WRC nie umarło. Zbliżamy się do końca cyklu. Chciałbym, żeby to trwało dalej. Organizatorzy mistrzostw na pewno nie chcą, żeby „znani” kierowcy opuszczali ten świat. Moim zdaniem potrzebują ich, bo mają pewną rozpoznawalność. Odbudowanie mistrzostw z „nieznanymi” kierowcami wydaje mi się jeszcze trudniejsze.”
Redukcja kosztów w WRC to temat, który będzie dominował w rozmowach w nadchodzących miesiącach. Choć cel przyciągnięcia nowych marek jest zrozumiały, sport ten stoi przed wyzwaniem zachowania swojej widowiskowości, bez której trudno będzie utrzymać zainteresowanie kibiców na całym świecie.
Źródło: rtbf.be







