
Łotewski kierowca Martins Sesks nie krył rozczarowania po pierwszym dniu zmagań w Rajdzie Szwecji, inaugurującym jego tegoroczne występy w Rajdowych Mistrzostwach Świata (WRC). Sesks, startujący w wybranych rundach w barwach M-Sport Ford WRT, musiał zmierzyć się z serią pechowych zdarzeń już w piątkowy poranek.
Przyczyny problemów z oponami w mroźnym Umeå
Podczas piątkowej pętli łotewski zawodnik trzykrotnie przebił opony, co ostatecznie doprowadziło do jego wycofania się z rywalizacji w tym dniu. Sesks powrócił na trasę w sobotę, udowadniając swój potencjał poprzez ustanowienie najlepszego czasu na odcinku Sarsjöliden, mimo startu z pierwszej pozycji. Jak się okazało, problemy z ogumieniem dotknęły również innych kierowców Forda.
Zobacz też: Legendarna Lancia Stratos w Kotlinie Kłodzkiej! Powrót rajdowej ikony po pół wieku
Główną przyczyną awarii było prawdopodobnie zastosowanie zbyt niskiego ciśnienia w oponach na starcie rajdu. Zespół M-Sport Ford mógł nie uwzględnić w pełni faktu, że temperatury w okolicach Umeå spadały okresami poniżej -20 stopni Celsjusza.
System pracy i brak miejsca na improwizację
W wywiadzie dla łotewskiego serwisu motoryzacyjnego Go4Speed Sesks szczegółowo opisał mechanizmy współpracy ze sztabem technicznym, które wykluczają samodzielne decyzje kierowcy w zakresie ustawień bolidu.

„Mamy całodobową komunikację z inżynierami. Każdy kierowca ma własny kanał WhatsApp ze swoim inżynierem i przed każdym odcinkiem otrzymujemy precyzyjne instrukcje dotyczące tego, co należy zrobić z samochodem. Na przykład, co zmienić w amortyzatorach i jakiego ciśnienia opon użyć. Plan zespołu nas prowadzi – nie ma wolnej improwizacji”.
Kierowca wyjaśnił, że w najwyższej klasie rozgrywkowej ścisłe trzymanie się planu inżynierów jest standardem, nawet jeśli zawodnicy mają świadomość ryzyka.
„W teorii, oczywiście, moglibyśmy pojechać i zastosować inne ciśnienie opon, gdybyśmy chcieli, ale w WRC nadal postępujesz zgodnie z tym, co mówi zespół. Tym razem ciśnienie opon po prostu nie było odpowiednie do temperatury zewnętrznej i warunków, mimo że w zeszłym roku zaczęliśmy z tą samą strategią i tym samym ciśnieniem”.
Techniczne okoliczności wycofania i plany na przyszłość
Kontrowersje w parku serwisowym wzbudziła decyzja zespołu o wycofaniu zawodnika z piątkowego etapu, mimo że zdołał on dotrzeć do serwisu. Martins Sesks, zapytany o powody tego ruchu, nie mógł zdradzić szczegółów, zasłaniając się tajemnicą.
„Niestety nie mogę ujawnić wszystkiego w pełni, ale wynikało to z okoliczności technicznych”.
Dla Łotysza jest to kolejny trudny moment po pechowych startach w Rajdzie Polski, Rajdzie Łotwy czy zeszłorocznym finale w Arabii Saudyjskiej, gdzie defekty techniczne odbierały mu szanse na wysokie lokaty. Kolejnym punktem w jego kalendarzu jest majowy Rajd Portugalii.
Mimo przeciwności losu Sesks pozostaje pewny swojej formy sportowej i docenia postawę swojego kolegi z zespołu, Jona Armstronga.
„Nasza zdolność do szybkiej jazdy nie jest problemem. Wierzę, że nasze tempo jest konkurencyjne. Niestety, znowu pojawiły się inne kwestie, co jest nieco gorzkie, ale taka jest natura tego technicznego sportu. Cieszę się, że Jon Armstrong, mój kolega z zespołu, również jest w stanie pokazać mocne tempo, więc mamy zdrową rywalizację”.
Źródło: rallyjournal.com



