RAJDY

Francuski talent żegna się z rajdami

Mathieu Franceschi, mający zaledwie 26 lat, ogłosił, że definitywnie odwiesza rękawice na kołek. Kierowca, który jeszcze niedawno rzucał wyzwanie najlepszym zawodnikom w Europie, postanowił skupić się na nowych priorytetach życiowych. 

Błyskawiczna kariera i walka o europejskie laury

Mathieu Franceschi dał się poznać szerszej publiczności w 2022 r., kiedy to za kierownicą Škody Rally2 zdominował szutrowe mistrzostwa Francji. Jego talent szybko zaprowadził go na trasy rajdowych mistrzostw Europy (ERC). W sezonie 2024 Francuz do samego końca liczył się w walce o tytuł mistrzowski, ostatecznie ustępując jedynie doświadczonemu Nowozelandczykowi, Haydenowi Paddonowi. Paddon, będący ówczesnym rywalem Franceschiego, w obecnym sezonie 2026 łączy starty w najwyższej klasie WRC jako kierowca Hyundaia.

Nieudana kampania w WRC2 i zmiana planów

Ubiegły rok miał być dla Franceschiego przełomem i przepustką do regularnych startów w kategorii WRC2. Nadzieje te legły jednak w gruzach już podczas inauguracyjnej rundy na Wyspach Kanaryjskich. Francuz wypadł z trasy na drugim odcinku specjalnym i po tym incydencie nie pojawił się już więcej na trasach mistrzostw świata. Choć pod koniec sezonu wystąpił jeszcze w kilku krajowych rajdach we Francji, to właśnie teraz oficjalnie potwierdził koniec profesjonalnych startów.

Zobacz też: Pierwszy taki przypadek w F1. Zakręt toru nazwany na cześć kobiet inżynierów

Osobiste i poruszające oświadczenie zawodnika

Swoją decyzję Franceschi przekazał za pośrednictwem mediów społecznościowych w niezwykle szczerym i emocjonalnym wpisie:

„Ten sport zajmował ogromne miejsce w moim życiu. Kształtował mnie tak samo mocno, jak mną wstrząsał. Nauczył mnie dyscypliny, przekraczania własnych granic i cierpliwości. Dał mi rzadkie, potężne i niezapomniane chwile. Ale skonfrontował mnie również z bardzo trudnymi okresami, porażkami i rozczarowaniami, a momentami z ciosami, które bolały bardziej niż wypadnięcie z drogi”.

Kierowca podkreślił, że powodem odejścia nie jest utrata zamiłowania do rajdów, lecz naturalna ewolucja jego życia:

„Jeśli dzisiaj zdecydowałem się odejść ze sportów motorowych, to nie z braku pasji. Pasja wciąż tam jest. Ale życie ewoluuje, priorytety się zmieniają, a czasem trzeba posłuchać tego, co naprawdę się czuje. Wiem, jakie miałem szczęście, że mogłem tego wszystkiego doświadczyć. Nic nie byłoby możliwe bez ludzi, którzy we mnie wierzyli, wspierali mnie i pomagali mi, nawet gdy wszystko wydawało się już skończone”.

Co dalej z przyszłością Francuza?

Choć Mathieu Franceschi kończy z profesjonalnym ściganiem o ułamki sekund, nie zamierza całkowicie rezygnować z kontaktu z samochodem rajdowym. W podsumowaniu swojej wiadomości zapowiedział, że kibice wciąż będą mogli go spotkać na odcinkach specjalnych, choć w innej roli:

„Nie odwieszam jednak kasku całkowicie. Z pewnością znajdzie się jeszcze kilka weekendów na czystą przyjemność, tylko dla smaku odcinka specjalnego i uśmiechu na mecie. Spotkamy się ponownie, z przyjemnością”.

Francuz wyraził również głęboką wdzięczność swojej rodzinie, bliskim oraz wszystkim partnerom, którzy towarzyszyli mu w drodze na szczyt europejskich rajdów.


Źródło: rallyjournal.com



Wybrane dla Ciebie