Oliver Solberg wygrał Rajd Chile, odnosząc drugie zwycięstwo w sezonie. Sébastien Ogier zajął drugie miejsce, a Adrien Fourmaux uzupełnił podium. Dla Toyoty weekend w Chile zakończył się zdobyciem szóstego z rzędu tytułu producentów WRC i dziesiątego w historii marki.
Solberg kontrolował rajd od piątku
Oliver Solberg i Elliott Edmondson zakończyli trzydniową rywalizację z przewagą 16,6 sekundy nad Sébastienem Ogierem. Adrien Fourmaux stracił do zwycięzcy 33,3 sekundy.
Zobacz też: Korpuliński mistrzem Drift Masters. Conor wygrywa zawody na PGE Narodowym.
Solberg objął prowadzenie już na pierwszym piątkowym odcinku specjalnym. Po drugim odcinku na chwilę wyprzedził go Elfyn Evans, jednak kierowca Toyoty szybko odzyskał pierwsze miejsce. Przez kolejne odcinki skutecznie zarządzał tempem, oponami i dojechał do mety jako lider.
Przed niedzielną częścią rajdu Solberg miał 19,1 sekundy przewagi nad Evansem. Lider klasyfikacji kierowców rozpoczął finałowy dzień od zwycięstwa na próbie Carampangue, zmniejszając stratę do 13,2 sekundy.
Solberg odpowiedział na pierwszym przejeździe odcinka BIOBÍO. Mimo uszkodzenia prawej tylnej opony wygrał próbę i zwiększył przewagę do 14,5 sekundy.
Problemy Evansa zmieniły układ podium
Decydujący moment nastąpił na przedostatnim odcinku Carampangue. Elfyn Evans, który zajmował drugie miejsce i był na dobrej drodze do kolejnego podium, musiał zatrzymać się, aby zmienić koło. Stracił ponad dwie minuty i spadł na piątą pozycję.
Drugie miejsce przejął Sébastien Ogier, a trzeci był Adrien Fourmaux. Solberg przed kończącym rajd Power Stage miał 13,3 sekundy przewagi.
Na ostatniej próbie Oliver Solberg nie kalkulował. Ponownie uzyskał najlepszy czas, wyprzedzając Evansa o 0,5 sekundy i przypieczętował zwycięstwo.
– To był niesamowity weekend. Było różnie, ale zespół zawsze mnie wspierał, naciskał i wierzył. W końcu trochę szczęścia było po mojej stronie i mogłem skupić się na swojej pracy oraz robić swoje. Liczą się małe szczegóły, a ten weekend był perfekcyjny, perfekcyjny – powiedział Oliver Solberg.
Toyota z szóstym tytułem z rzędu
Toyota przed rozpoczęciem Rajdu Chile potrzebowała siedmiu punktów, aby matematycznie zapewnić sobie mistrzostwo. Cel został osiągnięty na dwie rundy przed końcem sezonu.
Dla Toyoty jest to szósty z rzędu tytuł producentów WRC. Japońska marka ma obecnie 10 mistrzostw świata w tej klasyfikacji i zrównała się pod tym względem z Lancią.
Pierwszy tytuł Toyoty przypadł na 1993 rok. Kolejne mistrzostwa producentów marka zdobywała w 1994 i 1999 roku. Po powrocie do WRC w 2017 roku Toyota sięgnęła po tytuł w 2018, a od 2021 roku pozostaje niepokonana w klasyfikacji producentów.
Ogier wyrównał osiągnięcie Loeba
Drugie miejsce w Rajdzie Chile było 120. podium Sébastiena Ogiera w mistrzostwach świata. Francuz zrównał się tym wynikiem z dziewięciokrotnym mistrzem świata Sébastienem Loebem.
Adrien Fourmaux zdobył 13. podium w karierze. Francuz zaliczył kolejny mocny występ dla Hyundaia. Czwarty finiszował Sami Pajari, który skorzystał na problemach Evansa.
Pajari stracił do Solberga 1 minutę i 33,9 sekundy. Kierowca Toyoty nie był w stanie powtórzyć tempa z Estonii, Finlandii i Paragwaju, gdzie odniósł trzy zwycięstwa z rzędu.
Evans utrzymał prowadzenie w mistrzostwach
Elfyn Evans zakończył rajd na piątym miejscu, ale na Power Stage wywalczył drugi czas i zdobył dodatkowe punkty. Dzięki temu ograniczył straty wynikające z problemu z kołem.
– Oczywiście staraliśmy się jechać tak szybko i efektywnie, jak tylko mogliśmy. Dziś rano wyglądało to całkiem pozytywnie, ale takie rzeczy się zdarzają. Jedziemy dalej – powiedział Elfyn Evans.
Po Rajdzie Chile walka o mistrzostwo kierowców stała się jeszcze bardziej wyrównana. Evans nadal prowadzi w klasyfikacji, ale Solberg zmniejszył stratę do 21 punktów. Zwycięzca z Chile traci obecnie do Pajariego cztery punkty.
Kolejną rundą WRC będzie Rajd Sardynii, zaplanowany na 1–4 października. Evans musi zakończyć tę rundę z przewagą co najmniej 36 punktów nad każdym z rywali, aby zapewnić sobie mistrzostwo przed finałową rundą.
Źródło: wrc.com






