Treść pod reklamą
Zmiana lokalizacji Rajdu Chorwacji to całkowita modyfikację trasy. Josh McErlean z zespołu M-Sport Ford uważa, że tegoroczna edycja zaoferuje zawodnikom po trochu wszystkiego. Impreza wraca do kalendarza mistrzostw świata po raz pierwszy po roku przerwy, jednak załogi czeka zupełnie nowe doświadczenie. Bazę zawodów przeniesiono ze stolicy kraju, Zagrzebia, do portowego miasta Rijeka.
Chorwacja słynie z wąskich i wyboistych dróg o zmiennej przyczepności. Te cechy prawdopodobnie pojawią się ponownie, ale w tym roku zachowano tylko trzy odcinki z edycji z 2024 roku. Wśród nich znalazła się próba Platak, rozgrywana w pobliżu ośrodka narciarskiego na północ od Rijeki. Nowy harmonogram zapewni załogom znaczną różnorodność. Tradycyjne chorwackie oesy zostaną uzupełnione o gładkie asfalty, przypominające te spotykane na Wyspach Kanaryjskich.
Zobacz też: Kowalczyk nie jest pewny kolejnych startów w ERC
Nowe drogi w okolicach Rijeki
Możliwym czynnikiem utrudniającym rywalizację będzie zmienna pogoda. Podczas przygotowań do imprezy zespoły natknęły się na śnieg w trakcie testów przedrajdowych. Jeśli takie warunki wystąpią w przyszłym tygodniu, zawodnicy będą mogli skorzystać z zimowych opon Hankook bez kolców, które dodano do dostępnych opcji.
– Z poprzednich lat wiemy, że odcinek Platak znajduje się dość wysoko, chyba ponad 1000 metrów nad poziomem morza. Podczas naszych testów spadł śnieg i to pokazuje, że biały puch może się pojawi, a Hankook dodał teraz również oponę zimową, więc musimy to wziąć pod uwagę – powiedział Josh McErlean.
Kierowca zauważył, że charakterystyka prób zmienia się wraz ze zbliżaniem się do wybrzeża. Jego zdaniem trasa jest bardzo różnorodna.
– Kiedy jedzie się w stronę morza, odcinki mają zupełnie inną charakterystykę. Myślę, że jest tu po trochu wszystkiego – stwierdził McErlean.
Charakterystyka odcinków i nawierzchnia
Wiele uwagi poświęca się chorwackim asfaltom, które bywają wyjątkowo śliskie. Duży wpływ na przebieg rywalizacji może mieć pogoda oraz duża liczba cięć w zakrętach. McErlean przypuszcza jednak, że problem zanieczyszczonej drogi nie będzie tak dotkliwy jak w ubiegłych latach ze względu na odmienny dobór prób.
– Dużo rozmawiamy o nawierzchni w Chorwacji, o asfaltach i o tym, jak bardzo mogą być śliskie. Sądzę, że pogoda odegra dużą rolę, a w poprzednich latach było dużo cięć. W tym roku na pewno też ich nie zabraknie, ale nie sądzę, by było to tak uciążliwe jak wcześniej ze względu na różnorodność prób – zaznaczył zawodnik.
– Niedzielny odcinek wzdłuż wybrzeża przypomina tor wyścigowy, trochę jak na Wyspach Kanaryjskich. Różnorodność prób odbiega od tego, co znaliśmy, ale wciąż można spodziewać się szalonego rajdu – dodał Irlandczyk.
McErlean ocenił, że charakterystyka zawodów zmienia się nie tylko z dnia na dzień, ale wręcz z odcinka na odcinek. Wynika to z analizy udostępnionych nagrań wideo z tegorocznych tras.
– Powinno być dobrze. Zazwyczaj te rajdy zmieniają charakter w kolejne dni, jednak w tym roku, patrząc na nagrania wideo, dzieje się to z oesu na oes – ocenił kierowca.
Rajd Chorwacji i nadchodzący Rajd Wysp Kanaryjskich, który odbędzie się pod koniec kwietnia, są ze sobą powiązane pod względem technicznym. Zespoły muszą stosować te same podzespoły przeniesienia napędu w obu imprezach. Elementy takie jak dyferencjały zostają zaplombowane i nie mogą być wymieniane między rajdami bez specjalnej zgody delegata technicznego FIA lub w przypadku wycofania się z pierwszej imprezy. Nieuprawnione zerwanie plomb skutkuje nałożeniem pięciominutowej kary podczas kolejnych zawodów.
– Z uwagi na powiązanie rajdów pod kątem dyferencjałów, musimy wybrać kombinację, która sprawdzi się podczas obu imprez – wyjaśnił McErlean.
Kierowca uważa, że zespół jest teraz w lepszym położeniu niż rok temu podczas startu na Wyspach Kanaryjskich. Według niego ekipa poczyniła postępy od czasu otwierającego sezon Rajdu Monte Carlo.
– Uważam, że pod tym względem jesteśmy w dobrym położeniu, na pewno lepszym niż w zeszłym roku na Wyspach Kanaryjskich. Wydaje się, że od Monte Carlo zrobiliśmy krok naprzód, więc mamy nadzieję na większą pewność siebie na asfalcie – dodał reprezentant M-Sport Ford.
Szansa na przełamanie Josha McErleana
Chociaż dla McErleana start w Rijece to nowość, Irlandczyk wierzy, że zmiany w harmonogramie wyrównają szanse wszystkich uczestników. Kierowca ma za sobą trudne momenty w 2026 roku po wycofaniu się z rywalizacji w Monte Carlo oraz w marcowym Rajdzie Safari. Teraz liczy na przejechanie czystych zawodów bez zbędnych dramatów.
– Miło jest jechać do Chorwacji, to dla mnie zupełnie nowe wydarzenie. Robiłem zapoznanie w 2023 roku, więc znam trzy odcinki, które były już rozgrywane. Ogólnie rzecz biorąc, to chyba dobrze, że rajd jest całkiem nowy, bo inaczej mógłbym być na straconej pozycji – stwierdził McErlean.
Zawodnik liczy na mniejszą dawkę stresu niż na początku sezonu. Podkreślił, że mimo gorączkowego startu roku, zachowuje optymizm.
– Wszystko będzie nowe dla każdego, co wyrównuje szanse, ale wracamy na asfalt i mam nadzieję, że będzie mniej dramatycznie niż w Monte – przyznał Irlandczyk.
– Początek roku był gorączkowy, co do tego nie ma wątpliwości. Jestem pewien, że przed nami zdecydowanie dobre czasy – powiedział McErlean.
– Miejmy nadzieję, że szczęście się odwróci i karta zacznie nam sprzyjać. Można o tym dużo rozmyślać, ale nie lubię być negatywną osobą. Trzeba patrzeć w przyszłość i sprawdzać, co możemy zmienić. Liczę na czysty rajd w Chorwacji i że od tego momentu wszystko ruszy do przodu – podsumował kierowca.
Rajd Chorwacji 2026 rozpocznie się 9 kwietnia od odcinka testowego i potrwa do niedzieli 12. kwietnia.
Źródło: wrc.com




