RAJDYWRC

Rewolucja w WRC! Ponad 10 nowych zespołów chce wejść do gry od 2027 roku

FIA potwierdza, że ponad dziesięciu niezależnych tunerów rozważa dołączenie do rajdowych mistrzostw świata od sezonu 2027. Zmiany w przepisach, które zatwierdzono w grudniu, otwierają drogę dla konstruktorów chcących budować samochody niezależnie od dużych koncernów motoryzacyjnych.

Grudniowa decyzja Światowej Rady Sportów Motorowych wprowadziła przepisy WRC27, które zakładają bardziej otwartą strukturę dla konstruktorów. Kluczową nowością jest możliwość homologowania aut przez tunerów bez bezpośredniego wsparcia producenta. Pierwszym potwierdzonym podmiotem, który skorzysta z tej ścieżki, jest Project Rally One. Na jego czele stoi Yves Matton, były szef zespołu Citroëna.

Samochód przygotowywany przez Project Rally One bazuje na rurowej konstrukcji ramy przestrzennej. Auto otrzyma turbodoładowany silnik o pojemności 1600 cm³ i napęd na cztery koła. Testy tego modelu mają rozpocząć się wiosną.

22 GRYAZIN Nikolay (bul), ALEKSANDROV Konstantin (kgz), Lancia Corse HF, Lancia Ypsilon HF, RC2 Rally2, action during the 2026 Rallye Automobile Monte Carlo, 1st round of the 2026 WRC World Rally Car Championship, from January 22 to 25, 2026 at Gap, France - Photo
Damien Saulnier / DPPI

Skala zainteresowania nowymi regulacjami

Xavier Mastelan Pinon, dyrektor techniczny FIA do spraw bezpieczeństwa, przyznaje w rozmowie z dirtfish.com, że odzew branży przekroczył oczekiwania.

„Strona dotycząca tunerów, co jest całkowitą nowością dla FIA i rajdów, aby pozwolić tunerowi na homologację samochodu, to ogromny sukces. Mamy wiele kontaktów, ponad 10. Nie mówię, że wszyscy z nich sfinalizują projekt, ale ciężko nad tym pracują”.

FIA deklaruje wsparcie dla zainteresowanych stron na etapie oceny i rozwoju technicznego. Celem jest doprowadzenie jak największej liczby projektów do fazy startów w rajdach. Project Rally One pełni tu rolę pioniera, przecierając szlaki dla kolejnych firm.

Zobacz też: Solberg rzucił wyzwanie w Monte Carlo. Adrien Fourmaux zapowiada odwet w Szwecji

„Są pierwszymi tunerami, którzy oficjalnie potwierdzili, że dokonają homologacji samochodu. Więc dla nas to bardzo ważny punkt, ponieważ to po prostu najlepszy dowód na to, że to działa dobrze, a regulamin jest atrakcyjny dla tunerów, bo to dopiero pierwszy z nich. Ale zobaczycie, że w przyszłości będziemy mieli kolejne. Więc dla nas to bardzo ważne, ważne również, aby ponownie popracować nad odkryciem rzeczy, które można poprawić i upewnić się, że będzie to odpowiednie dla tunerów i producentów”.

M-Sport

Wyzwania logistyczne i produkcyjne

Choć lista chętnych jest długa, nie oznacza to, że wszystkie te projekty zobaczymy na starcie Rajdu Monte Carlo w styczniu 2027 roku. Homologacja wiąże się z konkretnymi zobowiązaniami produkcyjnymi. Każdy konstruktor musi zbudować minimum dziesięć egzemplarzy auta w ciągu dwóch lat oraz zapewniać dostępność samochodów dla klientów zewnętrznych w liczbie dziesięciu sztuk rocznie.

„Nie sposób powiedzieć, szczerze mówiąc. Na pewno nie 10. To byłoby duże zaskoczenie. Ale nie sposób powiedzieć nic więcej, ponieważ to ambitny projekt. Kiedy podejmujesz decyzję o homologacji samochodu, musisz go również wyprodukować, więc minimum 10 w ciągu dwóch lat. Plus musisz produkować samochód dla wszystkich ludzi, którzy chcą kupić twój samochód, 10 rocznie. To dla nich również ogromne wyzwanie”.

Sytuacja producentów i rola promotora

Mimo dużego zainteresowania ze strony tunerów, sytuacja dużych producentów pozostaje mniej jasna. Mastelan Pinon zauważa, że marki mogą zwlekać z deklaracjami do czasu sfinalizowania rozmów dotyczących nowego właściciela WRC Promoter.

„Nasi producenci, jeśli chodzi o przepisy, oczywiście wciąż mamy pewne szczegóły techniczne do sfinalizowania, ale powiedziałbym, że jak we wszystkich naszych przepisach. Musimy przyznać, że dopóki nie będziemy mogli ogłosić nowego promotora, istnieje wiele pytań, które muszą zostać ustalone i przedyskutowane z nowym promotorem. Więc na pewno jest to coś, co musimy wkrótce rozwiązać”.

M-Sport

Wiceprezydent FIA do spraw sportu, Malcolm Wilson, ocenia obecną sytuację jako przełomową dla dyscypliny.

„Z mojego punktu widzenia to tak znaczący krok. Nigdy, w mojej ocenie, nie mieliśmy takiego zainteresowania najwyższym poziomem rajdów. A fakt, że jak powiedział Xavier, zainteresowanych jest 10 tunerów… Zajęło dużo czasu, aby doprowadzić przepisy techniczne do miejsca, w którym są, ale myślę, że wysłało to jasny sygnał, że ci faceci poszli w dobrym kierunku i może to być tylko prawdziwa korzyść dla sportu. Może to być prawdziwy plus dla potencjalnego nowego promotora, fakt, że będzie miał więcej zespołów/producentów/konstruktorów. To prawdziwy pozytyw”.

Pytany o szansę na powrót do czasów sprzed ćwierćwiecza, gdy w mistrzostwach rywalizowało siedmiu lub ośmiu producentów, Wilson zachowuje dystans.

„To wczesne dni, ale zobaczymy. Mam na myśli, że promotor to kluczowa rola, ale tak, nie ma powodu [dlaczego nie], zwłaszcza teraz, przy zainteresowaniu ze strony konstruktorów. Jest praca do wykonania z producentami. Ale z drugiej strony, wszyscy wiemy, że jest praca do wykonania z promotorem, aby zainteresować producentów uzyskaniem zwrotu z inwestycji”.


Źródło: dirtfish.com



Wybrane dla Ciebie