W styczniu 2014 roku Robert Kubica stanął na starcie austriackiego Rajdu Jänner. Był to dla niego moment przejścia między wygranym sezonem w kategorii WRC2 a nadchodzącym debiutem w barwach zespołu M-Sport w najwyższej klasie. Start w Austrii potraktowano jako przygotowanie do wymagającego Rajdu Monte Carlo, który charakteryzuje się podobną, nieprzewidywalną pogodą oraz zmienną nawierzchnią.
Specyfika samochodu Ford Fiesta RRC i nowy pilot
Kubica nie mógł wystartować w Austrii modelem WRC, ponieważ regulamin Mistrzostw Europy na to nie pozwalał. Zespół M-Sport przygotował dla niego Forda Fiestę RRC. Była to konstrukcja oparta na samochodzie WRC, ale wyposażona w mniejszą zwężkę turbosprężarki oraz pakiet aerodynamiczny z aut klasy S2000. Miało to pozwolić kierowcy na zachowanie nawyków z mocniejszego auta przy jednoczesnym zachowaniu zgodności z przepisami.
Dodatkowym utrudnieniem była zmiana na fotelu pilota. Po rozstaniu z Maciejem Baranem pod koniec 2013 roku, Kubica rozpoczął współpracę z Maciejem Szczepaniakiem. Rajd Jänner był ich pierwszym wspólnym startem w warunkach bojowych. Brak wypracowanych automatyzmów w komunikacji między kierowcą a pilotem stanowił wyzwanie na szybkich i wąskich asfaltowych trasach Górnej Austrii.
Przebieg rywalizacji z lokalnymi liderami
Rywalizacja rozpoczęła się 3 stycznia 2014 roku. Na liście startowej znaleźli się m.in. Vaclaw Pech, Raimund Baumschlager oraz Kajetan Kajetanowicz. Już na początku rajdu Kubica notował dobre czasy, wygrywając trzeci odcinek specjalny. Miał jednak problemy na sekcjach oblodzonych, gdzie brakowało mu doświadczenia w jeździe na oponach z kolcami. Po pierwszej pętli zajmował czwarte miejsce, tracąc czas z powodu przebitej opony.
Sytuacja uległa zmianie na drugiej pętli, gdy Kubica wygrał cztery odcinki i awansował na pozycję lidera. Drugiego dnia zawodów warunki atmosferyczne pogorszyły się – pojawiła się gęsta mgła i opady deszczu. Błędy, w tym falstart skutkujący 10-sekundową karą oraz krótka wizyta w rowie, spowodowały, że Polak spadł na drugie miejsce. Liderem został Wacław Pech, który dzięki doskonałej znajomości lokalnych tras i doświadczeniu w trudnych warunkach, zaczął systematycznie powiększać przewagę.
Ryzykowna decyzja przed finałowym odcinkiem
Przed ostatnim, najdłuższym odcinkiem specjalnym Bad Zell – Tragwein – Aisttal o długości 25 kilometrów, Kubica tracił do Pecha niemal 12 sekund. Polakowi skończyły się optymalne opony. Do dyspozycji pozostały mu dwie sztuki ogumienia zimowego oraz dwie z kolcami. Choć wielu zawodników w takiej sytuacji skupiłoby się na dowiezieniu bezpiecznego wyniku, Kubica postanowił zaatakować.
Podjął decyzję o zamontowaniu opon na skos – jedna sztuka z kolcami i jedna zimowa na każdej osi. Miało to zapewnić teoretyczną stabilność na mokrym asfalcie, mimo że opony z kolcami nie oferowały tam dobrej przyczepności.
Finałowa walka o zwycięstwo
Ostatni przejazd odbywał się po zmroku, w deszczu i mgle. Podczas odcinka doszło do słynnej wymiany zdań, gdy Robert Kubica prosił pilota o włączenie świateł drogowych, aby poprawić widoczność w ekstremalnie trudnych warunkach.
„Daj mi długie światła!” – mówił Kubica do Maciej Szczepaniaka
Mimo gorszego ogumienia i ogromnej presji, Kubica pokonał 25-kilometrową trasę w tempie, które zszokowało konkurencję. Na mecie odcinka okazało się, że był szybszy od Wacława Pecha o 23 sekundy. Taka przewaga pozwoliła mu odrobić stratę w klasyfikacji generalnej i wygrać cały Rajd Jänner z zapasem niespełna 20 sekund.
Zwycięstwo to stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych momentów w rajdowej karierze Roberta Kubicy. Pokazało ono determinację kierowcy i umiejętność jazdy na granicy ryzyka w sytuacjach, które teoretycznie nie dawały szans na sukces. Wygrana w Austrii była jedynym triumfem Polaka w rundzie Mistrzostw Europy w tamtym sezonie i stanowiła mocny akcent przed startami w Rajdowych Mistrzostwach Świata.
Źródło: Po Rajdowemu







