AKTUALNOŚCI

Renault Espace z silnikiem V10. Van, który przyspiesza do setki w 2,8 sekundy

W świecie motoryzacji rzadko zdarzają się projekty tak ekstremalne i pozbawione logicznego uzasadnienia ekonomicznego jak Renault Espace F1. Samochód ten powstał w 1994 roku, aby uczcić dziesiątą rocznicę wprowadzenia na rynek modelu Espace oraz sukcesy marki Renault jako dostawcy silników dla zespołu Williams w Formule 1.

Był to efekt współpracy inżynierów Renault, Williamsa oraz firmy Matra, która zajmowała się produkcją seryjnych egzemplarzy tego vana.

Historia powstania nietypowego modelu

Początki modelu Espace wiążą się z firmą Matra, która pierwotnie proponowała koncepcję jednobryłowego nadwozia koncernowi Peugeot. Po odrzuceniu projektu przez tę markę, Matra nawiązała współpracę z Renault. Espace zadebiutował w 1984 roku i choć początkowo sprzedaż była niska, z czasem auto stało się filarem finansowym obu firm. Dekadę później, chcąc uczcić ten sukces, Jean-Louis Caussin z Matry zaproponował zamontowanie silnika z bolidu F1 do nadwozia vana.

Zobacz też: Mikołajki chcą zorganizować swój Rajd Legend

Pomysł zyskał poparcie Franka Williamsa, który zgodził się na udział swojego zespołu w tym przedsięwzięciu. Projekt nie był jedynie modyfikacją wizualną, lecz gruntowną przebudową, która połączyła technologię z torów wyścigowych z sylwetką rodzinnego auta.

Konstrukcja i parametry techniczne

Sercem pojazdu został silnik RS5 V10 o pojemności 3,5 litra. Była to dokładnie ta sama jednostka, która napędzała bolid Williams FW15, zdobywający mistrzostwo świata rok wcześniej. Silnik ten generował moc 820 koni mechanicznych i mógł kręcić się do 14 700 obrotów na minutę.

Podwozie wykonano z włókna węglowego w formie monokoku o grubości 25 centymetrów, co zapewniało sztywność niezbędną przy dużych przeciążeniach. Choć górna część karoserii przypominała seryjne Espace, została zbudowana z aluminium i wzbogacona o duży spojler dachowy. Samochód ważył około 1300 kilogramów.

Osiągi pojazdu były porównywalne z najszybszymi supersamochodami tamtych lat. Renault Espace F1 przyspieszał od 0 do 100 km/h w 2,8 sekundy, co stawiało go na równi z McLarenem F1. Prędkość maksymalna wynosiła 321 km/h. Za hamowanie odpowiadały tarcze węglowo-ceramiczne, co w połowie lat 90. było technologią rzadko spotykaną poza sportem wyczynowym.

Wnętrze i wrażenia z jazdy

W kabinie zamontowano cztery osobne fotele kubełkowe z sześciopunktowymi pasami bezpieczeństwa. Silnik umieszczono centralnie, dokładnie między tylnymi siedzeniami. Pasażerowie siedzący z tyłu mogli obserwować pracującą jednostkę V10 przez przezroczystą osłonę z tworzywa sztucznego.

Kierowcy testowi, w tym Emmanuel Collard i mistrz świata Alain Prost, wskazywali na specyficzne odczucia wynikające z pozycji za kierownicą. Siedziało się wysoko, jak w typowym vanie, co przy ekstremalnych przyspieszeniach i ogromnej sile hamowania tworzyło dezorientujące wrażenie. Alain Prost przyznał, że mimo znajomości silnika z torów F1, reakcje tak dużego auta na gaz i hamulec były dla niego zaskakujące. Frank Williams po przejażdżce stwierdził, że nigdy wcześniej nie doświadczył niczego podobnego.

Do uruchomienia pojazdu potrzebna była obecność trzech inżynierów: specjalisty od silnika z Renault Sport, eksperta od skrzyni biegów z Williamsa oraz technika z Magneti Marelli odpowiedzialnego za zapłon.

Renault Espace F1 nigdy nie trafiło do produkcji seryjnej. Powstały jedynie dwa egzemplarze. Jeden z nich to model statyczny, znajdujący się w muzeum Renault we Flins, natomiast drugi to w pełni sprawny pojazd testowy, przechowywany w muzeum Matry w Romorantin. Ostatni raz auto wyjechało na tor w 2002 roku, aby uczcić powrót Renault do Formuły 1 jako zespołu fabrycznego. Wtedy za kierownicą usiadł Jean Ragnotti.

Pojazd zyskał drugie życie w świecie cyfrowym. Dla wielu fanów motoryzacji pierwszym kontaktem z tym modelem była gra Gran Turismo 2, gdzie Renault Espace F1 stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych samochodów. Do dziś auto jest uznawane za przykład odważnego marketingu z czasów, gdy producenci mogli pozwolić sobie na realizację projektów nieuzasadnionych niczym poza chęcią pokazania możliwości technicznych.


Źródło: Gustingorriz