Rajd RzeszowskiRajd Rzeszowski 2019RAJDYRSMP

SHRT wykonało plan w 110%

11 odcinków specjalnych podzielonych na dwa dni rywalizacji mieli do pokonania w miniony weekend zawodnicy 28. Rajdu Rzeszowskiego. Po absencji w poprzedniej rundzie RSMP, Rajdzie Elektrenów na Litwie, do rywalizacji stanęła załoga Subaru Historic Rally Team w składzie Michał i Jacek Pryczek. Rodzinny duet wypełnił plan zakładany przed startem w 110%: pewnie zwyciężyli w klasie HR2 dopisując do swojego konta 50 punktów, a dodatkowo powtórzyli sukces z Rajdu Polski i zgarnęli 2 punkty w klasyfikacji generalnej za uplasowanie się na dziesiątej pozycji!

Piątkową rywalizację załoga SHRT rozpoczęła od 20, 16 i znów 20 rezultatu na pierwszej pętli, ale już po południu przyspieszyła, notując 14, 15 i 16 rezultat, przy okazji pewnie wygrywając wszystkie odcinki w klasie HR2. Walkę na oesach zakończyli na 15 miejscu w „generalce” i pierwszym w swojej klasie, z przewagą ponad 11 minut nad rywalami! Przez cały dzień na odcinkach specjalnych aż czterokrotnie jednak doganiali kierowców startujących przed nimi, co w rezultacie oznaczało stratę od kilku do kilkunastu sekund w każdym z przypadków. Dodatkowo na koniec dnia dostali 30 sekund kary za pomyłkę przy wjeździe na PKC do parku zamkniętego, co w rezultacie w wynikach pierwszego etapu przesunęło ich oczko niżej.

Drugiego dnia Michał z Jackiem utrzymywali wysokie tempo, ponownie wygrywając wszystkie odcinki w klasie, a na dobrze znanych sobie „Zagorzycach”, które kończyły rywalizację na Podkarpaciu uzyskali swój najlepszy wynik w całym rajdzie, plasując się na 11 miejscu w klasyfikacji generalnej. Ostatecznie na mecie zameldowali się jako zwycięzcy klasy HR2 z przewagą blisko 18 minut, a dodatkową nagrodą za równą i szybką jazdę były kolejne dwa punkty w klasyfikacji generalnej RSMP.

Michał Pryczek:

Przed startem w ogóle nie zakładaliśmy dziesiątego miejsca w klasyfikacji generalnej, więc jest to miłe zaskoczenie i świetny dodatek do zwycięstwa w HR2. Przez cały rajd skupiałem się bardziej na jeździe niż na myśleniu o wyniku i to dało fajny efekt na mecie, chociaż nie ukrywam, że drugiego dnia, gdy przesuwaliśmy się do góry klasyfikacji generalnej, zaświtała w głowie myśl o powtórzeniu wyniku z Rajdu Polski. Dopiero w sobotę tak naprawdę zaczęliśmy jechać iście rajdowym tempem. Szczególnie dobrze czuliśmy się na Zagorzycach, które znam. Podczas drugiego przejazdu mieliśmy drobną wycieczkę w łączkę – Jacek mówi „patrz, patrz, sarenka biega!”, więc podjechałem bliżej, zobaczyłem, zawróciłem a i tak poprawiliśmy czas. 🙂 Wielkie podziękowania dla serwisu, który świetnie przygotował naszą rajdówkę, nie mieliśmy przez cały rajd żadnych problemów technicznych. Na koniec ogromne podziękowania kierujemy także w stronę kibiców, których doping czuliśmy na odcinkach i dawało nam to dużego kopa do jeszcze szybszej jazdy! Cieszymy się, że radością, jaką czerpiemy ze startów „Babcią” możemy się dzielić także z kibicami, których w Rzeszowie nie brakowało.

Jacek Pryczek:

Wynik, który osiągnęliśmy w miniony weekend jest powyżej naszych oczekiwań. Przed rajdem wspominałem, że priorytetem były punkty w klasie i nie spodziewaliśmy się, że na tak mocno obsadzonym rajdzie wbijemy się po raz kolejny do dziesiątki w klasyfikacji generalnej. To nas bardzo cieszy, tym bardziej że naszym historycznym Subaru, z technologią sprzed ponad 20 lat pokonaliśmy nowoczesne i bardzo szybkie rajdówki, z zupełnie innej technologicznej epoki. Osiągnięcie takiego wyniku, dwa razy z rzędu – w dodatku na dwóch chyba najtrudniejszych rajdach sezonu – uznajemy za nasz mały sukces. Dodatkowo jesteśmy bardzo zadowoleni z jazdy na drugiej pętli drugiego dnia rajdu (odcinki Pstrągowa i Zagorzyce), na której złapaliśmy wreszcie nasze dobre, rajdowe tempo. Samochód pracował bez zarzutu, mieliśmy prawidłowy opis, bez zarzutu wyglądała pracę pomiędzy mną a Michałem, który świetnie czuł drogę – wydaje nam się, że wszystkie elementy zagrały i tak to powinno wyglądać na przyszłość. Oczywiście można by spekulować, co by było gdyby nie 30-sekundowa kara, ale tę niestety dostaliśmy z własnej winy. Spóźniliśmy się na PKC, na który tak naprawdę nie można się było spóźnić… Nam się ta sztuka udała. 🙂

Dodatkowo aż czterokrotnie doganialiśmy na odcinkach innych zawodników. Pisaliśmy prośbę o korektę czasów, ale niestety Dyrektor rajdu uznał to za incydent rajdowy. Według mnie incydentem można nazwać jednorazowe zdarzenie, a my na samej tylko Lubeni dogoniliśmy dwa auta i jechaliśmy za nimi około 3,5 kilometra, dodatkowo doszliśmy jeszcze dwa auta na innych odcinkach. Nie mamy jednak pretensji do naszych kolegów, bo jak tylko nas zauważali w lusterkach to starali się znaleźć miejsce, by nas bezpiecznie przepuścić. Faktem jest jednak, że gdy jedzie się dobrym tempem, wszystko dobrze idzie i nagle trzeba jechać za wolniejszą załogą, traci się szansę na optymalny czas przejazdu, to jest to rozczarowanie i człowiek się trochę denerwuje. Najważniejsze jednak jest to, że mamy komplet punktów w HR2, i dodatkowo jeszcze kolejne punkty w klasyfikacji generalnej RSMP, więc cały zespół Subaru Historic Rally Team opuścił Rzeszów z poczuciem dobrze wykonanej pracy i wielkimi uśmiechami na twarzach.

Partnerami zespołu Subaru Historic Rally Team są: Pro Rally School, MTS Subaru Dzierżoniów, Race Day, Steelum.

Tagi

Mikołaj Sobol

Śledzę wszytko co dzieje się motosporcie. Jestem na bieżąco z wynikami, aktualnościami, ciekawostkami, a także ploteczkami. W redakcji od 2017 roku.

Podobne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close