RAJDY

Nikt nie wiedział o śląskich rajdach tyle co On… Odszedł prawdziwy fan motorsportu

Dotarła do nas bardzo smutna informacja, z którą nie możemy się pogodzić. Sebastian Kuchta, największy pasjonat rajdów samochodowych na Śląsku odszedł tragicznie w ubiegłym tygodniu.

Sebastian był absolutnie wyjątkowym kibicem, którego odejście pozostawi wielką pustkę w każdej osobie związanej z motorsportem na Śląsku. Nie poznałem drugiego takiego człowieka, który miałaby w sobie tyle pasji i zaangażowania. Jego inicjatywy cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. I to te podejmowane zarówno w tematach motorsportu, jak i piłki nożnej.

Pasjonat z krwi i kości

Każdy amator rajdów samochodowych z lokalnego środowiska doskonale zna „Ranking Śląskich Rajdów„, który Sebastian prowadził sam od 2017 roku. W rankingu tym możemy znaleźć dziesiątki nazwisk amatorskich kierowców rajdowych, których osiągnięcia skrupulatnie śledził i punktował „Qhta”. Śmiem twierdzić, że nikt inny nie poświęcał tyle uwagi i czasu osobom rywalizującym w tym sporcie na tym poziomie… Nawet trudno mi sobie wyobrazić ile godzin musiał poświęcać, aby odnotowywać wszystkie wyniki z rajdów i aktualizować swoje tabele. Jednak jeszcze ciężej mi sobie wyobrazić, że to już koniec tego rankingu…

Sebastian kochał nie tylko rajdy

Ale rajdy samochodowe to nie był jego jedyny ukochany sport. Równie uważnie śledził poczynania lokalnych klubów piłki nożnej. W grudniu 2019 roku portal sportslaski.pl nie bez powodu nazwał go specem, wyróżniając przy okazji jego nieprzeciętne piesze wycieczki. A skoro już przy nich jesteśmy to wróćmy do postu Sebastiana napisanego na Facebooku 31 grudnia 2020 roku. Wyliczył On tam pokonane przez siebie pieszo kilometry. Jego średnia miesięczna w 2020 roku wyniosła 509,66 km!

Przez wiele lat reprezentował także barwy Speedrower MS Śląsk Świętochłowice, w których odnosił mnóstwo sukcesów. Półki w jego pokoju są pełne zdobytych przez niego pucharów. Jak widać, długa lista zainteresowań Sebastiana nie miała końca.

Tragiczna śmierć

Sebastian miał 31 lat i pozostawił 11-letniego syna Przemka, który według dziadka, już przejawia skłonności do pasji taty. „Qhta” zginął na torach potrącony przez pociąg. Dokładne okoliczności nadal wyjaśnia policja. Tutaj zwracamy się do Was z apelem.

Pojawiło się sporo komentarzy w sieci, w których różne osoby sugerują próbę samobójczą. Według ojca Sebastiana sytuacja mogła wyglądać zupełnie inaczej, ponieważ miejsce, w którym doszło do tragedii, jest po prostu bardzo zdradzieckie. Dlatego wraz z nim prosimy o wstrzymanie się z przedwczesnymi osądami.

Żegnaj Sebastian

Całe środowisko motorsportowe na pewno będzie chciało zapamiętać Sebastiana za to, kim był i co robił, a nie jak zginął. A był – jak już wspomnieliśmy – wyjątkowy, pełny pasji i energii. Był także człowiekiem bezkonfliktowym, który cieszył się ogromnym szacunkiem na grupach rajdowych. I właśnie takim go chcemy zapamiętać.

Rodzinie, bliskim i przyjaciołom Sebastiana w imieniu całej redakcji i kolegów z odcinków specjalnych składamy najszczersze wyrazy współczucia. Myślami jesteśmy z Wami.

Wybrane dla Ciebie

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *