Rajd DolnośląskiRajd Dolnośląski 2019RAJDYRSMP

Michał i Jacek Pryczek mistrzami w HR2!

„Najtrudniejszy rajd w karierze” – taka opinia krążyła wśród wielu zawodników po zakończonym w niedzielę 53. Rajdzie Dolnośląskim. Słowa te wypowiedziała również załoga Subaru Historic Rally Team – Michał i Jacek Pryczek – którzy po wygraniu dolnośląskiego klasyka, mogli świętować na mecie w Dusznikach Zdrój tytuł Mistrzów Polski w klasie HR2.

Trzydniowa rywalizacja była wisienką na torcie minionego sezonu RSMP, który poza rundami w Mikołajkach i Rzeszowie, zaliczanych do europejskich cykli, w większości składał się z jednodniowych, sprinterskich zawodów. Już pierwszego dnia organizatorzy przyszykowali sześć odcinków specjalnych, w tym aż cztery przejeżdżane w nocy. Rodzinny duet Pryczków zapisał na swoje konto wszystkie piątkowe próby w klasie HR2, dodatkowo dwukrotnie wbijając się do czołowej dziesiątki „generalki” na odcinku Duszniki Arena. W rezultacie po pierwszym etapie zajmował 16 miejsce w klasyfikacji generalnej, ze sporą przewagą nad rywalami w swojej klasie.

Sobota okazała się najbardziej wymagającym dniem zmagań, nie tylko ze względu na aż dziewięć odcinków specjalnych, ale przede wszystkim z powodu deszczu, który towarzyszył zawodnikom i kibicom od pierwszego, do ostatniego odcinka specjalnego. Niestety w rajdowej „Babci” od rana pojawiały się problemy z parującymi szybami, które w kulminacyjnym momencie, na dwunastym odcinku specjalnym „Czarna Góra” spowodowały ponad trzy minuty straty do zwycięzcy próby i jedyną w rajdzie utratę oesowego triumfu w HR2. Na szczęście na ostatnią, nocną pętle udało się rozwiązać problem i Michał z Jackiem odrobili poniesione wcześniej straty, kończąc etap na czternastym miejscu w klasyfikacji generalnej i pierwszym w HR2.

Finałowego dnia zmagań w sezonie 2019 pogoda uległa zdecydowanej poprawie i cztery ostatnie próby kierowcy przejechali przy słonecznej aurze. Załoga SHRT, pomimo bezpiecznej przewagi podróżowała swoim tempem, kończąc sezon mocnym akcentem, po raz kolejny wbijając się do czołowej dziesiątki i ulegając tylko samochodom R5 i Proto. W rezultacie na metę wjeżdżali jako trzynasta załoga rajdu, pierwsza w swojej klasie z ponad 8,5 minutową przewagą, ale przede wszystkim jako Mistrzowie Polski HR2!

Michał Pryczek:

Rajd Dolnośląski był trudnym rajdem dla nas, bez wątpienia można powiedzieć, że najtrudniejszym – nie tylko w tym sezonie, ale w całej naszej karierze! Takich warunków nie spotkaliśmy w przeszłości, nawet jeżdżąc jako „zerówka”, czyli na dobrą sprawę od dziesięciu lat. Warunki na trasie były naprawdę ekstremalne, bardzo rajdowe, szczególnie w sobotę. Myślę jednak, że to była kwintesencja rajdów i zobaczyliśmy kto w tak ciężkich warunkach potrafi się najlepiej odnaleźć. Mieliśmy trochę problemów z parującymi szybami, ale poza tym nie było przez trzy dni sytuacji, która mogła by zagrozić wynikowi, który osiągnęliśmy. W momencie kiedy już naprawdę nic nie widzieliśmy przez przednią szybę, mocno zwolniliśmy, bo ciężko jechać po omacku, ale dzięki temu samochód na mecie jest niedraśnięty.

Trzy dni ścigania dały nam trochę w kość, ale na razie tego zmęczenia nie czuć, jesteśmy usatysfakcjonowani osiągniętym wynikiem. Teraz pora na świętowanie! Na pewno po powrocie do domu zamówię dużą pizzę! 🙂 Wspólnie z rodziną siądziemy, podyskutujemy, obejrzymy on-boardy i razem będziemy przeżywać sukces, jakim jest dla nas mistrzostwo Polski klasy HR2.

Jacek Pryczek:

Pracowaliśmy trzy lata, aby znaleźć się na najwyższym stopniu Rajdowych Mistrzostw Polski w klasie HR2 i nie ukrywam, że jest to dla nas ogromny sukces. To był duży wysiłek organizacyjny, techniczny i finansowy oraz bardzo dużo nauki – nie tylko Michała i mojej, ale też całego zespołu. W ubiegłym roku rywalizacja w HRSMP szła nam doskonale, ale ostatecznie spotkało nas rozczarowanie. Zwycięstwo wymknęło nam się z rąk na ostatnim rajdzie sezonu, w trakcie którego – podobnie jak tutaj – musieliśmy tylko dojechać do mety, a pokonała nas nie konkurencja, lecz awaria skrzyni biegów. Tak więc tym razem jechaliśmy trochę z duszą na ramieniu, aby podobna historia się nie powtórzyła. Jednocześnie mieliśmy naprawdę dużą determinację i wolę walki, by założyć mistrzowską koronę. Doświadczenia z lat ubiegłych jednak procentują, więc byliśmy też o wiele lepiej przygotowani na wszelkie możliwe niespodzianki.

Jeśli chodzi o sam rajd, to chyba każdy jego zawodnik przyzna, że był naprawdę świetny, ale jednocześnie – z uwagi na ekstremalne warunki pogodowe – chyba najtrudniejszy jaki kiedykolwiek jechaliśmy. Mogę nawet zaryzykować twierdzenie, że trudniejszy od niemieckich rund Rajdowych Mistrzostw Świata, które trzykrotnie otwieraliśmy jako „zerówka”. Warunki panujące w ten weekend w Kotlinie Kłodzkiej uczyniły ten rajd ekstremalnie trudnym. Mgła, deszcz, błoto, warstwy mokrych liści, woda płynąca po drodze, bardzo śliska nawierzchnia, jazda w nocy i do tego nasze problemy z widocznością przez zaparowaną szybę. To wszystko zmuszało nas i inne załogi do jazdy na maksymalnej koncentracji, bo margines na błędy był minimalny.

Chcielibyśmy podziękować w tym miejscu Pawłowi Grzywaczowi i Błażejowi Czekanowi, bo to oni nas motywowali do ścigania się przez cały sezon. Byli tutaj i też walczyli do końca. Pomimo tego, że na odcinkach jesteśmy konkurentami, lubimy się i wspieraliśmy się wzajemnie w kwestiach technicznych przez cały sezon. Dziękujemy również kibicom, których ilość przy tej pogodzie bardzo miło nas zaskoczyła. Wasz doping widzieliśmy nawet przez zaparowaną szybę! 🙂

Partnerami zespołu Subaru Historic Rally Team są: Pro Rally School, MTS Subaru Dzierżoniów, Race Day, Steelum.

Tagi

Majki

Śledzę wszytko co dzieje się motosporcie. Jestem na bieżąco z wynikami, aktualnościami, ciekawostkami, a także ploteczkami. W redakcji od 2017 roku.

Podobne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Close
Close