RAJDY

Dobre tempo Subaru Poland Rally Team w Lausitz

Kuba Greguła pilotowany przez Grzegorza Dachowskiego bardzo dobrze rozpoczął swoje zmagania w Rajdzie Lausitz. Po czterech odcinkach specjalnych, załoga Subaru Poland Rally Team zajmowała ósme miejsce w klasyfikacji generalnej. Niestety, uszkodzony podczas piątego oesu pasek alternatora i wspomagania zmusił zawodników do wycofania się z dalszej rywalizacji.

Tegoroczny start w Lausitz był dla Kuby podsumowaniem debiutanckiego, w większości szutrowego sezonu. Był też próbą charakteru i woli walki. Podczas piątego odcinka specjalnego uszkodzeniu uległa płyta pod silnikiem, a w efekcie także pasek alternatora i wspomagania. Kuba zdecydował się jechać dalej – pokonując kolejny ponad dwudziestokilometrowy oes bez wspomagania kierownicy. Niestety tuż za metą szóstego odcinka specjalnego rozładowany akumulator uniemożliwił dalszą jazdę i załoga była zmuszona wycofać się z rajdu.

Kuba Greguła:

Rajd Lausitz rozpoczął się dla nas już w środę od testów na Śląsku. Kolejne dwa dni to zapoznanie z trasą i odcinek testowy. Wiedziałem, że to trudne zawody, więc koncentrowałem się mocno. Wieczorny, piątkowy odcinek był niesamowity. Dawno tak szybko nie podróżowałem. Po sobotnich porannych oesach wiedziałem, że mogę utrzymać dobre tempo. Niestety w połowie rywalizacji kamień uszkodził płytę pod silnikiem, a w efekcie także pasek alternatora i wspomagania. Udało się przymocować płytę na dojazdówce, bez wspomagania przejechałem cały, ponad dwudziestokilometrowy odcinek specjalny. Walczyliśmy do samego końca, jednak z brakiem prądu nie wygramy. To nasz dopiero drugi (z siedmiu) rajdów, w którym nie było nam dane osiągnięcie mety. Wszyscy mówią, że taki bywa ten sport, ale dziś czuję, że chyba nie ma takiej liczby startów, po której sportowiec może przywyknąć do tego typu sytuacji. Dziękuję wszystkim za trzymanie kciuków i do zobaczenia już niedługo na Rajdzie Barbórka.

Grzegorz Dachowski:

Mimo że nie było nam dane dotrzeć do mety, nie wyjeżdżamy z Niemiec ze spuszczonymi głowami. Tempo jakie prezentowaliśmy było całkiem fajne. Biorąc pod uwagę że dysponowaliśmy jako jedyni samochodem grupy N, regularne dojeżdżanie do mety z czasami lepszymi od kilku aut R5 czy innych mocniejszych samochodów czteronapędowych, to dobre podsumowanie naszej tegorocznej pracy. No i na koniec mój szacunek dla Kuby za dwadzieścia kilometrów odcinka bez wspomagania, podczas którego musiał omijać głębokie koleiny bo jechaliśmy bez sporej części płyty pod silnikiem.

Tagi

Majki

Śledzę wszytko co dzieje się motosporcie. Jestem na bieżąco z wynikami, aktualnościami, ciekawostkami, a także ploteczkami. W redakcji od 2017 roku.

Podobne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close