RAJDYTMTM RadkówTM Radków 2020

2. Kipard Rally. Podsumowanie finałowej rundy TM 2020

Podsumowanie finałowej rundy Tarmac Masters 2020

Krótki, ale jakże dynamiczny sezon MRF Tarmac Masters 2020 dobiegł końca. Tak jak w zeszłym roku sezon zakończył się na trasach w okolicy Radkowa. Organizacja rajdu stała pod dużym znakiem zapytania. Stale pojawiające się nowe rozporządzenia mogły utrudnić organizację imprezy. Nawet we wczesny, niedzielny poranek nie było stuprocentowej pewności, co do tego, czy rajd pojedzie. Jednak dzięki ogromnemu zaangażowaniu całego zespołu Tarmac Masters, na czele z Marcinem Jankiewiczem, udało się zorganizować ostatnią rundę tego sezonu.

W harmonogramie tradycyjnie znalazły się dwa odcinki przejeżdżane trzykrotnie. Pierwszym z nich była Niwa Ring. Początek oesu to kilka ciasnych zakrętów oraz dodatkowo zapętlenie dla stawki RO. Późniejsze partie oesu zdecydowanie szybsze, dzięki temu załogi dysponujące mocniejszymi samochodami mogły pokazać maksimum mocy w swoich konstrukcjach. Druga w pętli, była dobrze znana wszystkim Ścinawka. Tam również nie brakowało paru ciasnych nawrotów, a pod koniec próby przeważały długie przejścia – zakręt w zakręt.

Goście z zagranicy w samochodach klasy R5.

Do rywalizacji w RO oraz SKJS zgłosiło się niemal sto załóg, w tym gronie aż pięciu zawodników dysponowało najmocniejszymi rajdówkami klasy R5.  Adrian Chwietczuk, zgłoszonych do finałowej rundy „Tarmaca”, ostatecznie wybrał start w szutrowym Rajdzie Podlaskim, a w jego miejsce wskoczył czwarty zawodnik tegorocznej odsłony RSMP, Łukasz Byśnikiewicz w Hyundaiu i20 R5. Kierowca TVN Turbo Rally Team nie krył uznania dla organizatorów cyklu.

– Obserwuje ten cykl od dłuższego czasu. Jestem pełen podziwu, co tu się dzieje, ilu jest zawodników, jak to jest fajnie organizowane.

Po raz pierwszy chęć udziału w cyklu zgłosiło dwóch zagranicznych zawodników w R-piątkach. Pierwszym z nich był Erik Caiz. Czeski, rajdowy talent młodego pokolenia, do Radkowa przywiózł najnowsza specyfikację Forda Fiesty R5 MK2. Była to już kolejna wyprawa tego zawodnika na polskie oesy. Caiza mogliśmy oglądać w zeszłym roku na trasach Rajdu Polski oraz podczas rzeszowskiej rundy RSMP, gdzie startował Fordem Fiestą R2 najnowszej generacji. Tym razem Czech nie bez powodu wymieniany był w roli głównego pretendenta do zwycięstwa w imprezie.

Bogata lista zgłoszeń.

Pod namiotem Topp Cars pojawiła się druga zagraniczna załoga. Za kierownicą Skody Fabii R5 usiadł Peter Gavlak, pilotowany przez dobrze znanego polskim kibicom Emila Horniaceka. Słoweniec, który w przeszłości startował m.in z Januszem Kuligiem, Michałem Sołowowem czy Tomaszem Czopikiem, bardzo lubi wracać na polskie odcinki specjalne. Załogę w sezonie 2020 mogliśmy już raz oglądać podczas Rajdu Rzeszowskiego. Niestety udział w wspomnianej  imprezie, zakończyli dachowaniem.

Na starcie czwartej rundy Tarmac Masters zobaczyliśmy także świeżo upieczonego Wicemistrza Polski, Grzegorza Grzyba oraz lidera w klasie TM PRO, Kacpra Wróblewskiego. Obaj w Skodach Fabiach Evo R5. Na trasie w okolicach Radkowa. pojawił się również Dariusz Poloński, który ten start potraktował treningowo przed ostatnią rundą ERC na Węgrzech. Do Radkowa zawitał również Marcin Kowal, zawodnik na co dzień startujący w RSMP swoim Mitsubishi Lancerem Evo IX,  zadebiutował w TM i już na pierwszej pętli musiał zmagać się z małą awarią skrzyni biegów.

Finałowa eliminacja Tarmac Masters 2020, była miejscem wielu debiutów. W tym cyklu, pojawiło się wiele nowych twarzy, głównie w SKJS. Oto kilku z nich: Sebastian Bojdoł, Kacper Zawadka, Tomasz Sanecznik.

Organizacja była mocnym punktem Tarmac Masters, chociaż nie obyło się bez problemów.

Oprócz zaciętej rywalizacji między Erikiem Caisem, a czołówką RSMP, w okolicach Radkowa byliśmy świadkami kilku sytuacji przez, które ostatni Tarmac lekko przypominał nam ten pierwszy. Kilka dzwonów, pożar zerówki na trasie odcinka, chwilowy brak karetki na starcie (spowodowany tym, że jeden z zawodników musiał udać się na badania do szpitala po wypadku na OS 3). To wszystko przesądziło o losie dalszego przebiegu kilku odcinków. OS4 został odwołany całkowicie, a część stawki SKJSu przejechała zaledwie 3 z 6 zaplanowanych odcinków, czyli coś w ok. 12,8 kilometrów oesowych. Jednak wyżej wymienionych sytuacji nie da się przewidzieć, a organizator może jedynie reagować na zdarzające się fakty.

Zamieszanie w wynikach

Spore zamieszanie było również w wynikach. Puchary przyznano na podstawie nieoficjalnych wyników i w niektórych klasach dochodziło do paru nieporozumień. System w kilku przypadkach nie brał pod uwagę tego, że załoga miała odwołany oes i ekipy były źle klasyfikowane, a późniejsze problemy skutkowały niewłaściwymi wynikami co automatycznie przenosiło się na źle policzone punkty do klasyfikacji końcowej.

Pomimo wielu przeciwności, odwołanych oesów oraz problemów z czasami, warto zwrócić uwagę na jedno. W takich czasach ekipa TM potrafiła zorganizować imprezę na bardzo wysokim poziomie, czego dowodem są liczne słowa pochwały kierowane w kierunku organizatorów, także od gości z zagranicy. Choć ten sezon pokazał jakim mocnym cyklem jest TarmacMasters, to pech nie ominął każdej ze stron. Warto o tym wspomnieć. Kalendarz został skrócony z sześciu do czterech rund. Pierwsza eliminacja ale przede wszystkim ostatnia wisiały na włosku, przez sytuacje covidową w Polce. W życie weszło wiele usprawnień, tj. wirtualne karty drogowe, porównywanie czasów, avatary startujących załóg itp. Przejdźmy teraz do rywalizacji w Rajdzie Okręgowym.

Różnica 0,1s. pomiędzy pierwszym a drugim zawodnikiem!

Pierwszy oes wygrał Grzegorz Grzyb. Tuż za nim, bo ze stratą zaledwie 0.8 sekundy był Eric Cais. Trzeci dojechał zawodnik Orlen Teamu – Kacper Wróblewski ze stratą 1.8 sekundy. Na drugim odcinku Eric przyśpieszył i był szybszy o 1.4 sekundy od Grzegorza Grzyba, a oesowe podium po raz drugi uzupełnił Kacper Wróblewski. Peter Gavlak postawił na spokojną i zachowawczą jazdę, zajmując kolejno 7 i 11 miejsce na dwóch pierwszych odcinkach. Po pierwszej pętli liderem był Eric z przewagą jeszcze mniejszą od tej, z jaką wygrał Ścinawkę. Było to tylko 0.6 sekundy nad Grzybem. Następnie dwukrotny Mistrz Polski wygrał po raz drugi oes Niwa Ring i na półmetku rywalizacji prowadził o 0.1 sekundy nad Czechem!

Drugi przejazd Ścinawki został odwołany z powodu pożaru Mitsubishi Lancera Evo IX jadącego jako ,,O”. Na piątej próbie, dwóch głównych pretendentów do wygranej zamieniło się miejscami i tym razem Erik wygrał po raz pierwszy oes Niwa o 0.7 sekundy. Gdy Czech podkręcił tempo to już się nie zatrzymał, a swoje zwycięstwo 2. Kipard Rally, przypieczętował wygrywając ostatni oes o 2.4 sekundy nad Grzybem. Tak Czech komentował swój sukces w w rozmowie z nami.

– Mocno cisnęliśmy. Było bardzo trudno. Jesteśmy bardzo szczęśliwi ze zwycięstwa, ponieważ Grzegorz jest bardzo dobrym kierowcą, szczególnie w Polsce. To dla nas świetny wynik.

Kacper Wróblewski sześciokrotnie notował trzeci czas i dzięki tej regularności zajął trzecie miejsce, które dało mu tytuł mistrzowski w klasie PRO.

Hat-trick nie daje Sękowskiemu tytułu.

Łukasz Byśnikiewicz wypadł z trasy na ostatnim, szóstym odcinku specjalnym i spadł za dwóch kierowców w słabszej klasie PRO1. Czwarty w rajdzie, a pierwszy w PRO1 był Artur Sękowski, pilotowany przez Jakuba Brzezińskiego. Załoga w BMW M3 E36 na swoje konto zapisała trzy z pięciu rozegranych odcinków specjalnych rajdu. Ekipa w żółtym „tylnonapędowcu” wygrała trzy z czterech rund, jednak do obrony tytułu zabrakło trzech oczek. Wszystko przez usterkę techniczną podczas pierwszej rundy Tarmac Masters w Nowej Rudzie. Artur w rozmowie z naszym redaktorem, potwierdził chęć udziału w RSMP,  w sezonie 2020.

– Wygraliśmy trzeci rajd podrząd, ale nie udało mam się obronić tytułu mistrzowskiego… przez ten pierwszy nieukończony rajd.

– Nie ma co ukrywać. Myślę cały czas o RSMP.

Mistrzostwo klasy PRO 1 powędrowało do 5 załogi rajdu, czyli Aleksandra Terleckiego i Daniela Dymurskiego w Fieście Proto. W Top 10 mieliśmy, aż trzy załogi jadące tylnonapędowymi BMW. Oprócz Artura, skuteczne tempo dyktował Igor Bartołd zajmując 10 miejsce, a Dawid Smółka był o jedną pozycję wyżej w swoim świeżo zbudowanym BMW M1.

W SKJS wszystko pod kontrolą miał Marcin Żarnowski. Jadąc po raz kolejny bardzo efektownie wygrał wszystkie odcinki z przewagą łącznie 27 sekund nad Kajetanem Świdrem. Trzecią najszybszą załogą rajdu był Sebastian Bojdoł, który debiutował na trasach TM. Najmniejsza różnica czasowa była między Tomaszem Sanecznikiem, a Tomaszem Gucwą, zaledwie pół sekundy. Drugi z tych kierowców po raz drugi w historii swoich startów w TM zdobył tytuł mistrza w najmocniejszej klasie SKJSu. Zawodnik jadący Subaru Imprezą powtórzył sukces z przed dwóch lat.

Zacięta rywalizacja miała też miejsce w C2Cup. Michał Skrądź, który miał ogromną szansę na mistrzostwo. Ostatecznie wraz z Przemysławem Skrądziem zdjęli drugie miejsce w rajdzie,  ze stratą pięciu sekund do Jacka Januchty i Marty Matuszczyk. Mimo, że obie załogi na koniec sezonu miały taką samą ilość punktów to o mistrzostwie przesądziła liczba wygranych rund. Ta korzyść przeszła na stronę załogi z białej C2. W pierwszej dziesiątce stawki SKJS mieliśmy tylko jedną załogę z klasy TM1. To właśnie pokazuję, że w rękach dobrego kierowcy , nawet przednionapędowym autem można wyjąć fenomenalne miejsce nie tylko w klasie. Mateusz Kryniecki pokazał, że nawet Fiatem Seicento można zająć 10 miejsce na 51 załóg, które dojechały do mety.

Trudny, ale udany sezon Tarmac Masters 2020.

Ten sezon był sporym wyzwaniem dla organizatorów jak i zawodników. Załogi, które na celu miały tytuł na koniec sezonu, musiały atakować od pierwszej rundy, bo ten był bardzo krótki. Mimo tak dziwnych czasów mogliśmy cieszyć się każdą rundą, wspaniałymi trasami, pełnymi listami startowymi i organizacją na wysokim poziomie. To właśnie cechuję najlepszy rajdowy cykl dla amatorów w Polsce. I oby tak zostało w przyszłym roku.

Wybrane dla Ciebie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *