
Piąty etap Rajdu Dakar 2026 stanowił drugą część odcinka maratońskiego. Trasa prowadziła z pustynnego biwaku do miejscowości Hail. Załogi Energylandia Rally Team wyjechały na odcinek jako jedne z pierwszych, co wynikało z ich wysokich pozycji w klasyfikacji poprzedniego dnia.
Jazda na czele stawki wiązała się z brakiem śladów innych pojazdów na piasku. Piloci musieli samodzielnie interpretować zapisy w roadbooku i wyznaczać kierunek jazdy. Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk pojechali szybciej niż startujący bezpośrednio przed nimi Henk Lategan oraz Nasser Al-Attiyah, którzy zajmują odpowiednio pierwsze i drugie miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu. Pozostałe dwie załogi zespołu, Marek Goczał z Maciejem Martonem oraz Michał Goczał z Diego Ortegą, dotarły do mety z większymi stratami czasowymi.
Eryk Goczał tak opisał swoje doświadczenia z trasy: Za nami bardzo trudny etap. W pewnym momencie byliśmy trzecią załogą na trasie – przed nami jechali tylko Henk Lategan i Nasser Al-Attiyah. Ich ślady były praktycznie niewidoczne. Na kamienistych sekcjach mocno zwolniliśmy – bardzo łatwo było tam o przebicie opony, natomiast nam udało się nie złapać żadnego kapcia. Dziś mogliśmy porównywać się z Nasserem i Henkiem, bo jechaliśmy w podobnych warunkach i na mecie mamy od nich lepszy czas, więc jestem z tego bardzo zadowolony.

Szymon Gospodarczyk: Rano spakowaliśmy nasz obóz, wypiliśmy espresso i ruszyliśmy. Nawigacja była dziś bardzo trudna. Co 200-300 metrów mieliśmy ostre zmiany kierunków, a przy prędkościach, z którymi jedziemy, trudno jest się w to wstrzelić. Eryk ze mną współpracował, pomagał mi w tym zadaniu, więc daliśmy radę. Bardzo się z tego cieszę. Załogi jadące za nami, z widocznym śladem, miały nieco łatwiejsze zadanie, ale nie myślimy o tym. Świetnie sobie dziś poradzidliśmy i kończymy ten etap z poczuciem dobrze wykonanej pracy.
Marek Goczał wskazał na przyczyny straty czasowej: Początek tego etapu był dla nas dobry. Zbliżaliśmy się do Lategana i Al-Attiyaha, natomiast później w kurzu zgubiliśmy drogę i trochę wybiło nas to z rytmu. Nawigacyjnie był to bardzo trudny etap. Mieliśmy później jeszcze chwile zawahania, bo byliśmy przekonani o tym, że znowu zgubiliśmy drogę. Okazało się, że jechaliśmy dobrze, ale ślady innych załóg, które widzieliśmy, prowadziły w złym kierunku. Ta chwila zawahania znów kosztowała nas utratę sporej ilości czasu. Oczywiście, z naszej pozycji na trasie, kiedy startowaliśmy jako trzecia załoga, nie da się walczyć o czołowe pozycje. Jesteśmy szczęśliwi na mecie i to jest najważniejsze – Dakar się jeszcze nie kończy, więc od jutra będziemy walczyli dalej.
Nadchodząca przerwa
W piątek zawodnicy przejadą najdłuższy odcinek tegorocznej edycji rajdu. Trasa z Hail do Rijadu liczy 920 kilometrów. Odcinek specjalny, na którym odbywa się pomiar czasu, wynosi 331 kilometrów. Po dotarciu do stolicy Arabii Saudyjskiej uczestnicy zakończą pierwszy tydzień rywalizacji. Sobota będzie dniem przerwy w rajdzie.
Klasyfikacja:
11. Eryk Goczał/Szymon Gospodarczyk (+20.38)
16. Marek Goczał/Maciej Marton (+41.18)
22. Michał Goczał/Diego Ortega (+1.14.13)


