Rajd Monte CarloRAJDYWRC

Oliver Solberg najmłodszym zwycięzcą Rajdu Monte-Carlo. „Czuję się pusty”

24-letni kierowca został najmłodszym w historii triumfatorem tej imprezy w klasyfikacji WRC, pokonując dziesięciokrotnego zwycięzcę rajdu, Sébastiena Ogiera.

Podczas konferencji prasowej, siedząc obok Elfyna Evansa i Ogiera, Solberg próbował oswoić się z rezultatem. Toyota Gazoo Racing zajęła w rajdzie trzy pierwsze miejsca, a młody Szwed przewodził temu składowi.

„To szaleństwo siedzieć tutaj w otoczeniu legend i mówić, że wygrało się Rajd Monte Carlo, najbardziej wyjątkowy, szalony i trudny rajd roku” – powiedział Solberg. – „Brakuje mi słów, ponieważ czuję się teraz nieco pusty. Przez cały weekend byłem bardzo skoncentrowany. W tych niezwykle trudnych warunkach trzeba było dać z siebie 110 procent”.

Wymagające warunki na trasie

Załogi mierzyły się z mgłą, śniegiem, czarnym lodem i intensywnymi opadami deszczu. Takie zmienne okoliczności wymagały precyzyjnego doboru opon i ciągłej koncentracji od startu do mety.

Zobacz też: Polski triumf w legendarnym Rajdzie Monte Carlo. Pierwsze zwycięstwo od 1972 roku!

Toyota

Solberg i jego pilot Elliott Edmondson zrezygnowali z zachowawczej jazdy. Postawili na agresywną strategię, atakując na najbardziej oblodzonych sekcjach, gdzie inni kierowcy zwalniali. Kluczowy okazał się czwartek wieczorem, kiedy Solberg wypracował pierwszą wyraźną przewagę nad rywalami.

„Wspólnie z Elliottem wykonaliśmy świetną robotę, aby uzyskać przewagę tam, gdzie było to możliwe” – wyjaśnił kierowca. – „Naprawdę mocno naciskaliśmy na śniegu i lodzie, aby uzyskać przewagę. Oczywiście na bardziej suchej nawierzchni trudno jest coś zmienić”.

Trudne momenty w drodze po zwycięstwo

Rywalizacja nie przebiegła bez komplikacji. W sobotę samochód Solberga wypadł na pole, a w niedzielę rano kierowca dwukrotnie przestrzelił zakręty. Incydenty te mogły przerwać walkę o pierwsze miejsce. Zawodnik zaznaczył, że choć tempo było najważniejsze, w krytycznych chwilach dopisało mu szczęście.

„To była świetna zabawa, wyzwanie i stres. Wszystko, co przeżyłem w ten weekend, nigdy wcześniej mi się nie przydarzyło” – przyznał z uśmiechem. – „I odrobina szczęścia. Ale myślę, że żeby wygrać taki rajd, trzeba tego szczęścia”.

Był to debiut Solberga w barwach Toyoty na nawierzchni asfaltowej. Sukces w pierwszym starcie sezonu 2026 jest dla niego realizacją sportowych założeń.

„Pierwszy raz w samochodzie na asfalcie i pierwszy rajd w tym roku z zespołem… a wygrana to spełnienie marzeń” – dodał Szwed. – „Ogromne podziękowania dla Toyoty za zaufanie i wiarę w nas, dzięki czemu znaleźliśmy się w tej sytuacji. To absolutnie niesamowite”.


Źródło: wrc.com