F1GP RosjiGP Rosji 2019

Soczi pozostaje królestwem Mercedesa – Wyścig o GP Rosji 2019

Soczi pozostaje królestwem Mercedesa – Wyścig o GP Rosji 2019

Soczi do tej pory było królestwem Mercedesa. Wszystkie pięć edycji tego Grand Prix wygrali kierowcy niemieckiej stajni. Trzy zwycięstwa na swoim koncie ma tu Lewis Hamilton, a po jednym razie triumfowali Valtteri Bottas i Nico Rosberg. Jednak po wakacyjnej przerwie Ferrari jest „na fali”. Ekipa z Maranello wygrała trzy poprzednie wyścigi, w tym nieoczekiwanie również ten w Singapurze. W sobotnich kwalifikacjach Charles Leclerc był poza zasięgiem rywali, zdobywając swoje czwarte pole position z rzędu. By przerwać zwycięską passę Srebrnych Strzał na tym torze, musiał być poza ich zasięgiem również po pięćdziesięciu trzech okrążeniach wyścigu.

Scuderia Ferrari

Fantastyczny start Vettela

Jeszcze przed weekendem wyścigowym wiedzieliśmy, że kierowcy zespołów spod znaku czerwonego byka, będą ukarani za wymiany jednostek napędowych. Byliśmy również świadomi tego, że podobną karę otrzyma Robert Kubica. Polak startował ostatecznie przed Daniłem Kvyatem i Alexem Albonem. W pierwszym rzędzie obok Leclerca ustawił się Hamilton, a za ich plecami Sebastian Vettel i Bottas. Mercedesy jako jedyne w pierwszej dziesiątce startowały na pośredniej mieszance. Start należał do bardzo ciekawych. Już w pierwszym zakręcie Vettel poradził sobie z brytyjskim kierowcą Srebrnych Strzał, a po chwili „połknął” także swojego zespołowego kolegę i objął prowadzenie. Z tyłu stawki dobrze wystartował Kubica. Fantastycznie wyścig zaczął także Carlos Sainz, który w pewnym momencie był nawet przed dwoma bolidami Mercedesa. Zgodnie z przewidywaniami na starcie doszło do incydentu, który wykluczył jednego z zawodników. Antonio Giovinazzi uderzył w tył samochodu Romaina Grosjeana. Francuz został wybity w powietrze i ostatecznie zakończył wyścig uderzając w bandę. Na tor wyjechał Samochód Bezpieczeństwa, podczas którego Kubica zjechał do boksu po twarde opony. Poszkodowany został także Daniel Ricciardo, który wylądował na końcu stawki z powodu przebitej opony.

Restart i kara dla Raikkonena

Po restarcie sytuacja w czołówce nie zmieniła się. Sainz nadal utrzymywał się przed Bottasem i należy pochwalić go za dobre tempo. Za ich plecami widzieliśmy drugiego z McLarenów, Sergio Pereza i Maxa Verstappena, których dzieliły bardzo małe odległości. Holender miał jednak problemy z wyprzedzeniem Meksykanina. Tymczasem Kimi Raikkonen otrzymał karę przejazdu przez aleję serwisową za falstart.

Zgrzyt w Ferrari

Oba Ferrari szybko zaczęły oddalać się od reszty stawki i sytuacja wyglądała na poukładaną. Jednak na siódmym okrążeniu Vettel otrzymał polecenie przepuszczenia swojego zespołowego kolegi. Niemiec, który wykonał na starcie świetną robotę, nie był z tego powodu zadowolony i rozpoczął dyskusję ze swoją stajnią. Choć już okrążenie później ponownie otrzymał takie polecenie, nie zwolnił tempa i pozostawał najszybszym kierowcą na torze. Leclerc podsumował to słowami „Przytrzymujecie mnie. Porozmawiamy o tym później”. Prawdopodobnie by uniknąć dalszych dyskusji ze swoimi kierowcami, zespół powiadomił ich o tym, że do zamiany dojdzie w późniejszej fazie wyścigu. W tym samym czasie Bottas uporał się wreszcie z Sainzem, a Verstappen z Perezem i Lando Norrisem.

Pechowy Hulkenberg i pogoń czerwonych byków

Bardzo dobry początek wyścigu zaliczył Nico Hulkenberg, który przebijał się w pierwszej dziesiątce coraz wyżej. Niestety podczas zjazdu do pit stopu mechanicy mieli problem z założeniem lewej przedniej opony. W tym czasie Verstappen kontynuował swoją pogoń za czołówką, wyprzedzając Sainza. Tempo Red Bulla nie wyglądało jednak spektakularnie. Albon, który musiał nadrabiać kolejne pozycje po starcie z końca, wyprzedzając Kvyata zameldował się na dwunastej pozycji, tuż za Pierre’m Gaslym. Ta para dostarczyła nam w trakcie wyścigu ładnej walki koło w koło.

Koniec pięknego snu Ferrari…

Jako pierwszy z czołówki w boksie zameldował się Leclerc, który otrzymał pośrednią mieszankę. Monakijczyk prezentował znacznie lepsze tempo po wyjeździe niż pozostający na torze Vettel. Ferrari przetrzymało swojego niemieckiego kierowcę na tyle długo, by na prowadzeniu znalazł się młodszy z zawodników. Niestety zaraz po opuszczeniu alei serwisowej Niemiec zameldował „brak mocy” w swoim bolidzie i zatrzymał go na poboczu, kończąc tak wspaniale rozpoczęty wyścig. Na torze wywołany został Wirtualny Samochód Bezpieczeństwa, który zapewnił Mercedesom dogodny moment do wykonania zmiany opon. W trakcie wirtualnej neutralizacji  George Russell zblokował opony w zakręcie numer 8 i uderzył w bandę. W związku z tym na torze pojawił się Samochód Bezpieczeństwa, który postanowiło wykorzystać Ferrari. Zrobiło to jednak zdecydowanie zbyt późno, przez co Leclerc stracił pozycję na torze na rzecz obu Mercedesów. Niestety dla Williamsa i polskich kibiców chwilę później z rywalizacji wycofał się także Kubica. Polak przyznał potem, że sam nie jest pewny dlaczego ekipa kazała mu się wycofać. Wyznał, że lepiej w tym przypadku nie mówić nic, niż powiedzieć coś niewłaściwego.

Działo się w czołówce i działo się z tyłu stawki

Po restarcie Leclerc utrzymywał się bardzo blisko za Bottasem, który choć nie prezentował tego dnia najlepszego tempa, to zaczął sprawiać Ferrari duże problemy. Hulkenberg wskoczył ponownie do punktowanej dziesiątki wyprzedzając Lance Strolla. Tuż za nimi ciśnienie podskoczyło kierowcom Toro Rosso. Zdecydowanie stracił na tym Gasly, który przestrzelił zakręt numer dwa. Kvyat minął swojego kolegę na milimetry, unikając zderzenia. Bardzo blisko siebie pozostawali Albon z Magnussenem, Hulkenberg ze Strollem i Kvyat z Raikkonenem. Na piątej pozycji znajdował się Sainz, który zaliczał kolejny solidny występ, zaś Verstappen zaczął tracić coraz więcej do pierwszej trójki. Albon w bardzo ładny sposób uporał się z jedynym kierowcą Haasa na torze, niedługo potem Magnussen spadł także za Pereza, przestrzelając zakręt. Duńczyk otrzymał później także karę za powrót na tor przed wyznaczonym do tego miejscem. Tym samym pozbawił swoją ekipę cennych punktów. Tajski kierowca Red Bulla zaliczył dobry występ, wyprzedzając ostatecznie także Sainza na dużo bardziej zużytych oponach i meldując się na piątej pozycji. Ferrari trochę na własną prośbę, trochę za sprawą pecha przegrało wyścig w Soczi. Na pocieszenie Leclerc stanął na najniższym stopniu podium. Hamilton wygrał w Rosji po raz czwarty. Podium uzupełnił Bottas.

Wyniki

Kolejny wyścig już za dwa tygodnie na torze Suzuka w Japonii (11-13.10).

Tagi

Podobne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close