F1FELIETONY

O co rozgrywa się gra w Scuderia Ferrari między kierowcami?

O co rozgrywa się gra w Scuderia Ferrari między kierowcami?

Jesteśmy po kolejnym wyścigu w tym sezonie, w którym między kierowcami zespołu z Maranello zawrzało i kierownictwo zespołu nie do końca sobie z tym radzi. Sebastian Vettel i Charles Leclerc starają się wyrwać sobie numer 1 w zespole na kolejny sezon i jest to bardzo istotna walka. Dlaczego? O tym w tekście ponizej.

Oczywisty początek

Na początku sezonu układ był jasny, precyzyjny i dla wszystkich zrozumiały. Kierowcą numer 1 w zespole był czterokrotny mistrz świata Sebastian Vettel. Młody i utalentowany Charles Leclerc musiał mu ustąpić, ponieważ debiutował dopiero w Ferrari i był to jego drugi sezon w F1, więc Mattia Binotto nie mógł dokonać innego wyboru. Początek sezonu przebiegł raczej po myśli Sebastiana Vettela, chociaż już od początku sezonu mocno naciskał go Charles Leclerc, który skradł serca Tifosi w Bahrajnie. Tam też zaczęła się już walka o miejsce nr. 1 na 2020 rok, ponieważ Monakijczyk nie zastosował się do poleceń zespołu.

Przełomowa Kanada

Nadszedł moment, w którym Niemiecki kierowca zabłysnął. Pokonał on Monakijczyka w kwalifikacjach o GP Kanady o ponad 0.6 sekundy i pokazał, że jest dalej szybki i nikt nie powinien go skreślać. Następnie pojechał również dobry wyścig, w którym był naciskany przez Lewisa Hamiltona, któremu opony pracowały dużo lepiej w drugiej części wyścigu. I zdarzył się Niemcowi błąd, który miał bardzo duży wpływ na jego późniejsze poczynania. Zespół dostał sygnał, że Sebastian nie wytrzymuje presji i warto zacząć myśleć nad zmianą warty w zespole, co później udowodniły to wyniki. Od tamtej czasówki Vettel przegrał wszystkie kwalifikacje ze swoim zespołowym partnerem oraz stracił miejsce w tabeli na rzecz młodego Monakijczyka.
Embed from Getty Images

Status quo po przerwie wakacyjnej

Do przerwy wakacyjnej pomimo walki między kierowcami Ferrari, nie było większych konfliktów, ponieważ zazwyczaj walczyli oni o miejsca 3-6, a celem Ferrari jest jak najczęstsze wygrywanie. Zmieniło się to po przerwie letniej, ponieważ od Grand Prix Belgii Ferrari zaczęło błyszczeć, szczególnie w kwalifikacjach. Na cztery sesje, cztery wygrało Ferrari z numerem 16. Włoski zespół doszedł do wniosku, że trzeba zaprzestać wspieranie tylko Sebastiana i wprowadzić status quo w zespole, żeby zmaksymalizować zdobywane punkty w trakcie weekendów wyścigowych i zacząć naciskać Mercedesa. I wyglądało to tak, że ten kierowca Ferrari, który w pierwszym zakręcie będzie na prowadzeniu, ma pierwszeństwo strategii. I tak to wyglądało, ponieważ w Belgii Vettel poświęcił się dla zespołu i dojechał na 4 pozycji żeby to Leclerc mógł wygrać wyścig. We Włoszech Vettel zaszkodził zespołowi i skazał młodego kierowcę na samodzielną walkę z Mercedesami. Chociaż Mattia Binotto i zarządzający ekipy Maranello nie byli zachwyceni poczynaniami Monakijczyka, który po raz drugi w sezonie nie dostosował się do ustaleń zespołu, tym razem w czasówce.

Walka o … mistrzostwo w 2020 roku?

Zdaje się, że bolid Ferrari jest bardzo mocny i nie zapowiada się, żeby do końca sezonu ktoś był w stanie ich dogonić. Jest to jednak bardzo ciekawe, ponieważ w przyszłym sezonie przepisy zmienią się bardzo nie znacznie, a skoro w 2021 roku ma wejść w F1 rewolucja i zespoły skupiają się głównie na tym projekcie to … Scuderia może w przyszłym sezonie zdominować całą stawkę, a wtedy Leclerc i Vettel będą się bili o mistrzostwo. I dlatego już teraz próbują sobie zapewnić miejsce nr.1 w zespole, ponieważ widzą i czują co się dzieje. Sytuacja z Singapuru i Rosji tylko nas w tym utwierdza. Sebastian na ulicach Marina Bay wyprzedził Charles’a poprzez podcięcie i wyjątkowo dobrą strategię Scuderii. Zespół postanowił tam jednak nie ryzykować zamianą miejsc między kierowcami aby zmaksymalizować szansę na 1-2 oraz wzmocnić psychicznie Vettela, który ostatni raz wygrał w Belgii w 2018 roku. Podczas GP Rosji zespół ustalił strategię, w której Monakijczyk miał podciągnąć Sebastiana startującego za Hamiltonem aby po raz kolejny zwiększyć szansę na 1-2. Samochód z numerem 5 wystartował jednak na tyle dobrze, że prawdopodobnie i bez tych ustaleń wyprzedziłby wszystkich na starcie. Charles jednak poczuł się poszkodowany takim stanem rzeczy i naciskał aby zespół zainterweniował i dotrzymał słowa sprzed wyścigu (czyli oddanie pozycji przez Vettela na rzecz Leclerca za to, ze Monakijczyk pociągnął go w strudze do zakrętu nr.2). Vettel w tym samym czasie naciskał, żeby dać mu więcej czasu i odskoczyć bardziej od Hamiltona. Zakończyło się na tym, że Sebastian nie oddał miejsca i inżynierzy wyścigowi musieli to załatwić podczas pierwszego pit stopu, zamieniając ich miejscami.
Embed from Getty Images

Kto będzie nr.1?

Wydaje mi się, że głównym czynnikiem, w którym Ferrari postawi na któregoś z nich będzie udany start sezonu 2020. Ale już w tym sezonie kierowcy mają coś do udowodnienia, pokazanie jak sobie radzą z presją, jakie mają umiejętności oraz jak dużo punktów potrafią wycisnąć w trakcie każdego weekendu. I tutaj zdaje się, że pałeczkę powoli zaczyna przejmować Charles Leclerc. Jest jednak krytykowany za to, że jest roszczeniowy a debiutantowi w zespole to nie przystoi oraz powinien to załatwić na torze.

Na ten moment ciężko powiedzieć, który z nich będzie kierowcą numer 1, ale wygląda na to, że bliżej do tego Monakijczykowi… Walka do końca sezonu na pewno będzie gorąca i zacięta a nam pozostaje patrzenie na ten duet. Ważne i istotne też będzie jak kolejne wyścigi rozegra kierownictwo w Ferrari ponieważ wydaje się, że ich to również przerasta i nie potrafią tego poskładać w jedną całość i okiełznać kierowców.

Tagi

Kamil Domagalski

Motoryzacja to moja pasja. Głównie Formuła 1, ale rajdy, MotoGP, WRX, WEC i serie towarzyszące F1 nie są mi obce.

Podobne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Close
Close