F1

McLaren pokazał światu nową „papaję”

McLaren pokazał światu nową „papaję”

W czwartek w Woking McLaren pokazał światu swój nowy bolid. Brytyjski zespół jest obecnie drugim najbardziej utytułowanym w stawce, ale w ostatnich latach nie wiodło im się najlepiej. Ostatni sezon ukończyli na najlepszym w erze hybrydowej miejscu – czwartym.

Carlos Sainz i Lando Norris, a więc para młodych i szybkich zawodników McLarena, zaprezentowała światu MCL35 w nowym malowaniu. „Papaja” pozostała pomarańczowa z niebieskimi elementami, ale tym razem, podobnie jak Red Bull i Ferrari, jest matowa. Tegoroczna konstrukcja może się podobać, co potwierdził swoimi słowami Hiszpan.

„Bardzo mi się podoba. Matowe wykończenie i cała praca, która została w ten samochód włożona… To fantastyczne. Wygląda na ciaśniejszy, węższy, po prostu lepszy.”

Podobne zdanie miał także Norris, dla którego będzie to drugi sezon w Formule 1. Brytyjczyk wyraził spory entuzjazm, bowiem miał dużo większy wpływ na budowę tego auta, niż miało to miejsce w przypadku MCL34.

„Tym razem włożyłem w to auto dużo więcej pracy. Dlatego czuję jakby było to moje dziecko i nie mogę doczekać się pierwszych przejazdów!”

Na miejscu nie mogło zabraknąć także Zaka Browna, który dodał, że jest to dopiero początek ich powrotu do czołówki. Po trzech koszmarnych latach współpracy z Hondą, McLaren zrobił ogromny postęp w swoim drugim sezonie z Renault. Czwarte miejsce w klasyfikacji końcowej 2019 za Mercedesem, Ferrari i Red Bullem to dobry znak. Ekipa wróciła także po długiej przerwie na podium. Te, fenomenalnym występem, zapewnił im w Brazylii Sainz. Ale Brytyjczycy nie mogli narzekać także na występy Norrisa, który doskonale spisywał się w swoich debiutanckich występach.

Nie zapominajmy, że MCL35 to także pierwsza konstrukcja, która powstała pod okiem nowego dyrektora technicznego – Jamesa Key’a. Jednak szef ekipy Andreas Seidl przestrzega przed nadmiernymi oczekiwaniami wobec swojej stajni.

„To ważne żebyśmy nie dali ponieść się temu, co udało nam się osiągnąć w poprzednim sezonie. Nie tylko my chcemy wykonać krok naprzód, inni także. Spodziewamy się więc zaciętej walki z tymi samymi zespołami, z którymi walczyliśmy wtedy. Dla mnie najważniejsze będzie jednak abyśmy skupili się na sobie. Chciałbym żebyśmy nie tylko poprawiali samochód, ale także to, jak pracujemy jako zespół. To, co widziałem przez zimę napawa mnie wielkim optymizmem.”

Seidl przyznał, że nie spodziewa się wygrania żadnego wyścigu przed sezonem 2023. Według niego Ferrari, Mercedes i Red Bull są w tym momencie zbyt daleko, aby można było myśleć o takich sukcesach.

„Wszystko polega na byciu realistą i ustawianiu sobie realnych celów. Oczywiście, że jesteśmy ambitni i byłoby cudownie, gdyby zdarzyło się to wcześniej. Pamiętajmy jednak ile czasu zajęło Red Bullowi czy Mercedesowi dojście do miejsca, w którym zaczęli wygrywać. Wierzę, że nowe regulacje są doskonałym momentem na zyskanie w tej rywalizacji. Jednak wiem też, że przyzwyczajenie się do nich zajmie nam wszystkim trochę czasu.”

Tagi

Wybrane dla Ciebie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close
Close