Władze F1 nie przewidują organizacji wyścigów zastępczych, jeśli zaplanowane na kwiecień zmagania w Bahrajnie oraz Arabii Saudyjskiej zostaną odwołane. Niepewność co do przebiegu rywalizacji wynika z napiętej sytuacji politycznej na Bliskim Wschodzie.
Grand Prix Bahrajnu, wyznaczone na termin 10–12 kwietnia, oraz wyścig w Arabii Saudyjskiej, który ma się odbyć w dniach 17–19 kwietnia, mogą nie dojść do skutku z powodu irańskich uderzeń odwetowych w regionie Zatoki Perskiej.
Decyzja w sprawie kalendarza zapadnie w marcu
Ostateczne rozstrzygnięcie w tej kwestii zostanie ogłoszone najpóźniej 20. marca. Redakcja Sky Sports News potwierdziła, że w przypadku rezygnacji z tych lokalizacji kalendarz nie zostanie uzupełniony o inne obiekty. Mimo nieoficjalnych propozycji dotyczących torów w portugalskim Portimão czy włoskiej Imoli, zorganizowanie zawodów tej rangi w tak krótkim czasie uznano za niemożliwe. Odwołanie rund spowodowałoby skrócenie sezonu do 22 wyścigów oraz wygenerowanie pięciotygodniowej przerwy między Grand Prix Japonii a zawodami w Miami.
Zobacz też: Świetne tempo Macieja Gładysza w Melbourne! Polak jest w czołówce
Stanowisko przedstawicieli Formuły 1
Prezydent F1 podkreślił, że nadrzędną wartością przy podejmowaniu decyzji pozostaje bezpieczeństwo uczestników i personelu.
– Po pierwsze, naszym podejściem jest przede wszystkim bezpieczeństwo wszystkich odpowiednich interesariuszy, ludzi oraz samego promotora – powiedział Stefano Domenicali. – Nie chcemy dzisiaj wydawać żadnego oświadczenia, ponieważ sytuacja ewoluuje i wciąż mamy czas na podjęcie właściwej decyzji. Decyzja ta zostanie podjęta wspólnie. Jak na razie chcemy zachować spokój i opanowanie oraz upewnić się, że mamy odpowiedni czas na podjęcie właściwej decyzji – tak jak robiliśmy to w przeszłości – dodał Stefano Domenicali.
Podczas weekendu w Melbourne zaplanowano rozmowy z kierownictwem zespołów. Dyrektor generalny McLarena wskazał na brak dotychczasowych informacji.
– To pierwsze spotkanie wszystkich zespołów. Jak dotąd komunikacja była znikoma ze względu na wysiłek, jakiego wymagało samo dotarcie tutaj, do Australii – powiedział Zak Brown.
Szef zespołu Mercedes zaznaczył, że w obecnych okolicznościach sport musi ustąpić miejsca ważniejszym wyzwaniom społecznym.
– Po pierwsze, Formuła 1 w pewnym sensie staje się drugim priorytetem. To tak ważny temat w regionie, że podejrzewam, iż trudno jest nawet rozmawiać z lokalnymi liderami i pytać: 'Co z Grand Prix?’. Myślę, że zarządzanie tą sytuacją należy do Stefano jako promotora oraz do FIA, przy jednoczesnym poszanowaniu obecnych wyzwań, przed którymi stoją. Moje przeczucie podpowiada mi, że bardzo chciałbym, abyśmy się ścigali. Czy jest to w tej chwili realistyczne? Nie jestem do końca pewien – powiedział Toto Wolff.
Logistyczne wyzwania weekendu w Melbourne
Rozpoczęcie Grand Prix Australii przebiegło bez bezpośredniego wpływu konfliktu, jednak personel musiał zmierzyć się z utrudnieniami logistycznymi. Konieczność zmiany tras przelotów z Europy, omijających region Zatoki Perskiej, wymusiła reorganizację pracy. Pirelli podjęło decyzję o odwołaniu testów opon w Bahrajnie, a w Melbourne zniesiono restrykcje dotyczące ciszy nocnej, by umożliwić ekipom przygotowanie opóźnionego transportu sprzętu.
Stefano Domenicali ocenił ostatnie działania operacyjne jako ogromny sukces logistyczny. – To nie był łatwy tydzień. Kiedy zobaczyliśmy, co się dzieje, oczywiście mieliśmy ludzi w Dubaju i Bahrajnie na testach Pirelli, które musieliśmy odwołać. Mieliśmy ludzi w Dosze. Mieliśmy mnóstwo lotów zarezerwowanych przez Bliski Wschód, więc ostatnie parę dni było bardzo intensywnych, aby wszystko przeorganizować przy pomocy rządów – powiedział Stefano Domenicali.
Źródło: Sky Sports F1



