DAKARTERENOWE

Eryk Goczał naprawił auto klejem na środku pustyni. Dramatyczny finisz najdłuższego etapu Dakaru

8. etap Rajdu Dakar polegał na pokonaniu pętli wokół miejscowości Wadi Ad Dawasir. Trasa składała się z 238 kilometrów dojazdówek oraz 483 kilometrów odcinka specjalnego. Była to najdłuższa próba w całym tegorocznym rajdzie.

Na 200. kilometrze w samochodzie Eryka Goczała i Szymona Gospodarczyka doszło do pęknięcia dyferencjału. Załoga Energylandia Rally Team podjęła próbę naprawy Toyoty Hilux T1+ bezpośrednio na trasie.

Do naprawy wykorzystano własne zapasy oraz materiały przekazane przez inne załogi zespołu. Mimo znacznej straty czasowej Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk ukończyli etap. Pozostałe duety Energylandia Rally Team, czyli Marek Goczał z Maciejem Martonem oraz Michał Goczał z Diego Ortegą, przejechały odcinek bez większych problemów technicznych i pozostają w rywalizacji.

Zobacz też: Miko Marczyk w dziesiątce najlepszych sportowców Polski! Historyczny debiut kierowcy z Łodzi

Eryk Goczał tak opisał przebieg usterki zaraz po przyjeździe na metę: Około 200. kilometra uszkodzeniu w naszym samochodzie uległ dyferencjał. Po bardzo długiej walce, z wykorzystaniem m.in. kleju do chłodnicy, udało nam się go prowizorycznie załatać. Pod koniec próbowaliśmy wlewać tam różne smary – tak naprawdę wszystko, co mieliśmy pod ręką. Niestety, oznacza to dla nas sporą stratę czasową. Jesteśmy jednak na mecie. Ten samochód ukończy Dakar. I ja razem z nim – powiedział Eryk Goczał.

Szymon Gospodarczyk, pilot załogi, zwrócił uwagę na techniczne aspekty naprawy: Podczas wymiany koła zauważyliśmy, że z dyferencjału wylewa się olej. Do mety mieliśmy jeszcze ponad 250 kilometrów, więc sytuacja była bardzo skomplikowana. Próbowaliśmy to naprawić, ale wszystko było tam połamane. Eryk jest świetnym mechanikiem i właśnie to nas dziś uratowało. Najważniejsze jest to, że jesteśmy na mecie. Myślę, że musimy teraz zmienić naszą taktykę. Wciąż mamy tu coś do udowodnienia – wyjaśnił Gospodarczyk.

Marek Goczał skomentował charakterystykę trasy oraz pomoc udzieloną na pustyni: To był kolejny szybki, piaszczysty etap z wydmami. Poprawiliśmy zawieszenie i dzisiaj zdecydowanie lepiej mi się jechało. Zatrzymaliśmy się obok Eryka – daliśmy im klej, aby spróbowali naprawić uszkodzony dyferencjał. Jesteśmy na mecie, nasze tempo było dzisiaj dobre, więc jutro chcemy dalej atakować – podsumował Marek Goczał.

Michał Goczał również odniósł się do warunków na odcinku specjalnym: Mamy za sobą dobry etap, bez większych przygód. Po jednej z neutralizacji zatrzymaliśmy się przy Eryku. Przekazaliśmy im co mogliśmy, aby spróbowali załatać dyferencjał i dojechać do mety. To był bardzo szybki odcinek. Niemal przez cały czas mieliśmy gaz wciśnięty w podłogę – aż trochę boli mnie od tego noga. Dla nas to był dzień bez przygód, więc to na pewno cieszy – zakończył Michał Goczał.

Przygotowania do etapu maratońskiego

We wtorek zawodnicy rozpoczną drugi etap maratoński w tej edycji rajdu. Odcinek specjalny będzie liczył 410 kilometrów. Na mecie powstanie prowizoryczny biwak, na którym uczestnicy otrzymają namioty, śpiwory i racje żywnościowe. Zgodnie z zasadami maratonu wszelkie prace przy pojazdach zawodnicy muszą wykonać samodzielnie, bez wsparcia mechaników i ekip serwisowych.

Wybrane dla Ciebie