Elfyn Evans spodziewa się, że rywalizacja o mistrzostwo świata WRC w 2026 roku będzie równie zacięta jak dotychczas. Kierowca uważa, że poziom zawodów nie spadnie mimo nieobecności Kalle Rovanpery i Otta Tänaka.
Walijczyk przygotowuje się do kolejnej próby zdobycia swojego pierwszego tytułu mistrzowskiego. W zeszłym roku po raz piąty zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, przegrywając z zespołowym kolegą z Toyoty, Sébastienem Ogierem, o cztery punkty.
W nadchodzącym sezonie w WRC wystartują byli mistrzowie świata oraz nowi zawodnicy. W rywalizacji zabraknie jednak dwóch stałych pretendentów do tytułu. Dwukrotny mistrz świata Kalle Rovanperä zdecydował się na starty w wyścigach samochodowych, natomiast mistrz z 2019 roku, Ott Tänak, ogłosił przerwę od pełnowymiarowej rywalizacji.
Zobacz też: Eryk Goczał wygrywa 9. etap Dakaru. Historyczny dublet Polaków w klasyfikacji generalnej
Miejsce Rovanpery w zespole Toyota zajął Oliver Solberg, ubiegłoroczny mistrz kategorii WRC2. Solberg jest postrzegany jako zawodnik zdolny do walki o zwycięstwa po wygranej w Rajdzie Estonii w zeszłym roku. Sébastien Ogier ponownie weźmie udział w ograniczonym programie startów. Francuz planuje wystąpić w 10 rundach, zaczynając od otwierającego sezon rajdu w Monte Carlo.

W zespole Hyundai nastąpiły zmiany w obsadzie aut. Adrien Fourmaux, który w ubiegłym roku prowadził trzeci samochód, został jednym z dwóch głównych kierowców obok mistrza z 2024 roku, Thierry’ego Neuville’a. Trzecim samochodem Hyundaia będą dzielić się Dani Sordo, Esapekka Lappi i Hayden Paddon.
Poziom rywalizacji w opinii Evansa
Evans przewiduje, że walka o mistrzostwo będzie wymagała dużego wysiłku. Walijczyk odniósł się do zmian w stawce zawodników:
„Jeśli tracisz dwóch potencjalnych kandydatów do mistrzostwa, powiedzmy, teoretycznie, oczywiście można powiedzieć, że odsetek pretendentów do tytułu jest może nieco mniejszy, ale nie sądzę, by to naprawdę zmieniło ogólne tempo któregokolwiek z rajdów, ponieważ wszyscy i tak walczą tak blisko” – powiedział Evans.

Kierowca zwrócił uwagę na powrót Solberga do najwyższej klasy:
„Są ludzie tacy jak Oliver [Solberg], o których nie wiemy, jak potoczy się ich pierwszy sezon po powrocie do Rally1, ale widzieliśmy już, że jest on zdolny do wygrywania rajdów. Myślę, że poziom mistrzostw nie spadnie. Ale oczywiście brakuje dwóch doświadczonych pretendentów”.
Analiza poprzednich startów i motywacja
Evans zajmował drugie miejsce w mistrzostwach w pięciu z ostatnich sześciu sezonów. Mimo wielokrotnego zajmowania pozycji tuż za zwycięzcą, jego motywacja do wygrania tytułu pozostaje stała.
„Nie ma żadnej różnicy, naprawdę. Po prostu robię to samo i mam nadzieję, że po drodze znajdę jakieś ulepszenia. Będziemy próbować dalej” – dodał.
Walijczyk nie planuje zmieniać swojego podejścia do rajdów. W 2025 roku wykazał się regularnością, kończąc wszystkie 14 rund w pierwszej szóstce i wygrywając zawody w Szwecji oraz Kenii.

„Nie wiem, czy całkowicie zmienię swoje podejście, ale myślę, że w zeszłym roku było kilka przypadków, w których walczyliśmy i może nie spinałem się tak bardzo, by pokonać go [Ogiera] na początku roku [biorąc pod uwagę jego częściowy program]. Ale teraz oczywiście znamy sytuację” – stwierdził Evans.
Kierowca zauważył, że każde zgromadzone punkty mają znaczenie dla końcowego wyniku:
„Zawsze wiesz, że każdy punkt się liczy i oczywiście chcesz wygrać, ale może nie wypruwasz sobie żył, żeby go pokonać. Jeśli znów znajdziemy się w takiej sytuacji, to być może trzeba będzie podejść do tego nieco inaczej. On wciąż przejechał o wiele mniej rajdów, więc to nie jest ostatecznie żadna przewaga. Muszę po prostu mieć świadomość, że sytuacja może się zmienić w ciągu roku i myślę, że to nauczka, iż każdy punkt się liczy”.
Obszary do poprawy na szutrze
Kierowca Toyoty wskazał konkretne elementy swojej jazdy, które wymagają poprawy, aby skuteczniej walczyć o tytuł. Evans skupia się na rajdach rozgrywanych na suchym szutrze.
„Myślę, że w pewnych momentach w zeszłym roku byłem może zbyt wyrachowany na szutrze, ale jednocześnie były to pozycje, w których gdybyś podjął duże ryzyko, to może znalazłbyś jeden lub dwa punkty więcej, ale tak naprawdę pozycja i tak by się nie zmieniła. Często otwierałem trasę i miałem trudności, przez co pod koniec piątku miałem bardzo małe szanse, a wtedy jaki jest sens cisnąć przez całą sobotę, skoro i tak nikogo nie dogonisz, będąc w takiej sytuacji” – wyjaśnił.
Evans wskazał konkretne rundy, w których tempo nie było wystarczające:
„W sezonie można wskazać wiele momentów. Można powiedzieć, że w Portugalii i na Sardynii byliśmy żałośnie wolni. Ten aspekt to zdecydowanie obszar, na którym należy się skupić, ponieważ tam wydajność nie była taka sama jak wszędzie indziej. Te suche rajdy szutrowe, zwłaszcza Portugalia, Sardynia, Grecja – one były najtrudniejsze. Myślę, że mamy już lepszą bazę [ustawień] na start niż to, co mieliśmy wcześniej, zakładając, że to wciąż będzie działać w Portugalii i na Sardynii, ale przynajmniej powinno być lepiej. Oczywiście w niedziele zdarzały się okazje, których nie wykorzystałem w pełni. Jestem pewien, że każdy może to powiedzieć o niektórych momentach, ale nie widzę zbyt wielu zmian [w moim podejściu]”.
Źródło: wrc.com




