F1FELIETONY

Max Vestappen. Przyszły mistrz czy kolejny niewypał?

Max Verstappen od początku swojej kariery w F1 był dla mnie zagadką. Z jednej strony pokazywał się z dobrej strony w wyścigach, zaraz po przenosinach do seniorskiego zespołu Red Bulla wygrał wyścig o GP Hiszpanii, jest szybki i co według wszystkich najważniejsze młody. Do pewnego momentu sam byłem zachwycony tym chłopakiem, jako kibic stajni spod czerwonego byka. Niestety ostatnio coraz bardziej zauważamy to, że jego wiek nie jest już atutem a jedynie usprawiedliwieniem dla głupich błędów. Niestety balonik powoli pęka.

Verstappen jedzie w tym sezonie już tak naprawdę trzeci sezon w seniorskim zespole. To już chyba czas na to, żeby prezentować się jak prawdziwy kierowca, który jest już w pełni ukształtowany, w końcu ma po drugiej stronie garażu Daniela Ricciardo, który jest już dojrzałym kierowcą. Czas porzucić za sobą siedemnastolatka, który szturmem wdarł się do F1 i zadziwia cały świat. Niestety niektórzy kibice dalej tego nie widzą i wciąż bronią go tym, że jest młody i przytaczają tu przykłady np. Vettela i Hamiltona za czasów młodości. Z jednej strony nie można nie zgodzić się z tym, lecz pamiętajmy też o wielu młodych kierowcach, którzy stracili swoje miejsca w Królowej Motorsportu tylko dlatego, że popełniali masę głupich błędów.

Oczywiście nie można ujmować mu tego, że jest szybki i potrafi się ścigać. Rzecz w tym, że F1 nie ma być dyscypliną, w której nagradza się kogoś, za to że był najszybszy. Nagradza się zwycięzców. Świetnie, że dodaje kolorytów wyścigom i pokazuje, że da się wyprzedać, ale liczą się wyniki. Pierwszy sezon w RBR pomimo tego, że rozpoczęty dopiero od Hiszpanii był świetny dla Holendra i mógł rokować świetlaną przyszłość. Wygrany wyścig i 7 miejsc na podium, będąc w wieku nastoletnim jest wybitnym osiągnięciem. Poprzedni rok to dwa wygrane wyścigi i jedno drugie miejsce, a do tego siedem nie ukończonych wyścigów, albo z winy wadliwego bolidu, albo własnej.

I tu dochodzimy do tego sezonu. Mamy za sobą trzy wyścigi. Australia, w której zaprezentował się całkiem przyzwoicie i zakończył wyścig na solidnej, szóstej pozycji. Bahrajn, w którym na własne życzenie nie dojechał do mety, po własnym błędzie przy manewrze wyprzedzania Hamiltona. Nie mogę zapomnieć również o Chinach, gdzie zaprzepaścił szanse na dublet dla zespołu z Milton Keynes, znów po własnym błędzie, gdzie zamiast drugiego miejsca dowiózł piąte. Przemilczałbym ten fakt, gdyby zaprzepaszczał wyścigi jedynie sobie. Niestety na jego błędach tracą też inni kierowcy, o czym przekonał się dwa dni temu Sebastian Vettel.

Łącznie daje nam to już kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt cennych punktów dla zespołu, które decydują o finansach na następny sezon, jak i moralach w samym zespole. Niestety naiwnie myślałem, że po incydencie w Meksyku, gdzie zachował się totalnie niesportowo, ogarnie się i wreszcie zmądrzeje. Takie głupie błędy niestety są bagatelizowane przez fanów, usprawiedliwiając go wiekiem, ale ten chłopak ma już 20 lat i swój czwarty sezon w F1. Czas dorosnąć chłopie!

Duży wpływ na tę sytuację mogą mieć też sędziowie, którzy nieraz bagatelizują niektóre wybryki Holendra, przez co czuje się on praktycznie bezkarny i nie rozumie, że popełnił błąd. Rozumiem też sędziów, ponieważ nie chcą tak jak w Chinach zabić emocji karą stop&go lub drive thru, ale jednak przydałaby mu się jakaś większa kara za swoje wybryki.

Podsumowując, Max ma zadatki na bycie najlepszym, lecz nie robi nic w tym kierunku. Głupie błędy, szaleńcza jazda, która stwarza zagrożenie również dla innych, jak i utraty cennych punktów dla zespołu. Jeżeli nie zmądrzeje i nie dorośnie w najbliższym czasie, fani i zespoły zrozumieją, że te ryzyko jest zbyt duże i nie warto w niego inwestować, jak i wierzyć. Bardzo bym tego nie chciał, ponieważ chłopak potrafi się ścigać i jeżeli się opanuje, będzie dostarczał nam, jako kibicom, jeszcze masę frajdy.

/Michał Kaufmann/

Komentarze

Tagi