PRASOWERajd RzeszowskiRajd Rzeszowski 2018RAJDYRSMP

Jurecki i Trela bez punktów w Rzeszowie – ambitna walka i koniec rajdu poza drogą

Jacek Jurecki i Michał Trela inauguracji drugiej połowy sezonu Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski niestety nie zaliczą do udanych. Reprezentanci Blachdom Plus EvoTech Rally Team start w 27. Rajdzie Rzeszowskim rozpoczęli mocnym akcentem, od prowadzenia w grupie samochodów 2WD. Po trzech pierwszych próbach bielska załoga wyprzedzała duet Wróblewski / Spentany o 11,7 sekundy. Niestety drugi przejazd najdłuższego piątkowego odcinka specjalnego Lubenia okazał się feralny w skutkach. Przy niewielkiej prędkości ich Peugeot 208 R2 zsunął się do rowu. Samochód nie ucierpiał, ale miejsce okazało się na tyle pechowe, że kibice pojawili się w pobliżu dopiero po dłuższym czasie. Próby powrotu na drogę trwały kilka minut, po których Jurecki i Trela wrócili do walki, ale z bardzo dużą stratą do nowych liderów 2WD.

W zespole nikt jednak nie miał zamiaru odpuszczać, a potwierdzeniem tego był drugi czas wywalczony na odcinku miejskim w Rzeszowie, który zamykał pierwszy etap rajdu. Jacek i Michał mocno zmobilizowani wrócili do rywalizacji w sobotę rano. Niestety szybko okazało się, że to dla nich jeszcze nie koniec złych wiadomości na tym rajdzie. W połowie szóstej próby przebili oponę, w skutek czego zanotowali blisko 4 minuty straty. Wbrew wszystkiemu starali się jednak utrzymać jak najwyższe tempo. Gdy kolejne odcinki kończyli bez przygód to zawsze notowali wynik przejazdu w czołowej dwójce „ośki”. Taka postawa szybko przyniosła efekt, ponieważ po OS 9 wrócili na trzecie miejsce w Klasie 4. Na zwycięstwo nie było już szans, ale nadal do zdobycia pozostawały bonusowe punkty za Power Stage. Jurecki i Trela podjęli wyzwanie i zaatakowali, ale w ferworze walki o wyniku zadecydował przejazd przez jeden mocno zabrudzony zakręt. Nie udało się utrzymać samochodu w torze jazdy i załoga wypadła na pobocze na końcu uderzając jeszcze w przydrożne drzewo. To oznaczało koniec szans na dotarcie do mety. Jacek i Michał dołączyli do długiej listy pechowców tego weekendu, na której znalazła się ponad ¼ całej stawki RSMP w 27. Rajdzie Rzeszowski 2018. Duet nie powiększył swojego dorobku punktowego, ale w ekstremalnie trudnych warunkach, w jakich odbyła się impreza pokazał ogromną determinację i waleczność, a więc to za co tak bardzo doceniają rajdowi kibice.

Jurecki
Fot. Rozmus Photography

Jacek Jurecki:

„Chyba nikt z całej stawki nie wyobrażał sobie, że aż tak piekielnie trudny będzie to rajd. Ja przez wszystkie lata startów nie pamiętam rajdu, w którym przez dwa dni panowały by tak diametralnie różne warunki. W piątek momentami wręcz gotowaliśmy się w kombinezonach i kaskach w samochodzie, a w sobotę ruszyliśmy do odcinka przy ścianie wody. Opady były tak mocne, że wycieraczki nie nadążały z odprowadzaniem wody. Gdyby pewne rzeczy potoczyły by się dla nas inaczej to pewnie takie wrażenia były by tylko ciekawym wspomnieniem, niestety najbardziej zapamiętamy te wszystkie problemy, które nas prześladowały. Dwa razy przez te dni dostaliśmy kubeł zimnej wody na głowę, gdy wszystko zaczynało się pozytywnie układać, a potem znów się posypało. Mieliśmy jasno określone priorytety i daliśmy z Michałem z siebie naprawdę wszystko, tak jak zresztą cały zespół. Niestety w ten weekend okazało się to niewystarczające. Wracamy do domu mocno poirytowani bo wiem, że naprawdę wielu ludzi na nas liczyło i wszyscy wierzyliśmy, że to będzie pozytywny weekend. Sprawy potoczyły się inaczej i nic już na to nie poradzimy. Jedyne co mogę teraz zrobić to serdecznie podziękować naszym rodzinom, kibicom, mechanikom i wszystkim partnerom za pomoc i całe zaangażowanie, jakie nam okazali. Gdyby nie Blachdom Plus, Radex Spółka z o.o. Bielsko-Biała, Ośrodek Wczasowy „Walcownik”, FREZDROM Siedlce, Damos Bramy Garażowe, Autodepol Części Samochodowe, Albud Okna i Drzwi, Firma Pionex dystrybutor chemii budowlanej marki MAX, ASC, EvoTech oraz Peugeot Magurka, to ten start w ogóle nie byłby możliwy.”

Komentarze

Tagi